środa, 27 kwietnia 2016

Długie wybieganie

Nastał ten czas gdy należy zrobić trochę km przed startem w maratonie. Nie trenowałem specjalnie pod królewski dystans. Założyłem pobiec na 4:15 czyli średnio 6 minut na km. Fakt to nie jest zwykły maraton a lubelski.Na wyniki to czas 3:45 byłby wyzwaniem. 
Mało nawadniałem się ostatnio zbyt mało.  Jedynie w dniu treningu piłem dużo. Do startu pozostało 12 dni. Nie ma co już szlifować ale przebiec ze 30 km.
Robię krótka rozgrzewkę. Zakładam buty crossowe ciężkie ale w końcu muszę z w nich zrobić porządny dystans. Zabieram saszetkę z bidonem i butelką izotonika. Do tego dwa musy owocowe i kilka mandarynek. Po założeniu pasa poczułem jakieś dwa kg więcej. Na taką trasę muszę mieć zaps.
Ubieram się na krótko, stoper na rękę i w drogę.
Pierwsze biegłem kilometry zrobiłem asekuracyjnie. Było ciepło a nawet aż za bardzo. Trasę wyznaczyłem po polnych drogach i leśnych ścieżkach.
Od 5 km biegłem niemalże równo 5:25  do 5:32 w takim przedziale.
Napotkałem sporą ilość saren i zajęcy.  Kilometr za kilometrem i nie obejrzałem się kiedy byłem na 21 km. Popijałem wodę lub izotonik co 2 km. Po 11 zjadłem pierwszy mus owocowy a po 22 drugi. Kręciłem i kręciłem. Na 26 km ze względu na zbyt dużą ilość picia musiałem się zatrzymać i odwiedzić pobliskie zarośla. Potem jeszcze przemaszerowałem z minutę popijając izotonik i ruszyłem dalej. Im bliżej końca tym bardziej czułem ten trening. To w sumie drugi raz w tym roku jak przekroczyłem 30 km. Ostatecznie w 2 godziny 55 minut wyszło 32 km.  Wybieganie średni wyszło w tempie 5:29 co daje mi poczucie komfortu psychicznego na maraton lubelski. Jak będzie okaże się 8 maja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz