czwartek, 21 września 2017

Powoli łapię właściwy rytm

Przez ostatni tydzień zrobiłem 7 treningów. Odpoczynek tylko był we wtorek. Jak narazie nie szaleję z tempem. Przyzwyczajam nadal organizm do codziennego wysiłku. najlepiej biega się z rana rzecz jasna.
w poniedziałek wieczorem mocniej 11 km z narastającym tempem od 4:48 do 4:03 na ostatnim. Wspomniany wtorek zluzowałem. W środę 12 km poniżej godziny i było bardzo spokojnie.
W czwartek z powodu ulewy wybrałem 6 km na bieżni. Nie biegałem na bieżni kilka dobrych lat. Ciężko przestawić się na początku. Prędkość z km na kilometr podkręcałem od 8km/na godzinę do 15 na ostatnim. Potem trochę ćwiczeń na siłowni. Oj poczułem w rękach po siłowni. Do siłowni muszę się przyzwyczaić też. Na początek nie za dużo ale ćwiczyć trzeba.  Dalej zamierzam jeszcze poeksperymentować do końca września. Start na dychę i potem zaczynam wchodzić w plan treningowy w który wplotę też kilka startów.

 

niedziela, 17 września 2017

Biegam codziennie

Tak się stało, że od kilu dni trening robię codziennie rano lub wieczorem. Obrałem sobie punkt sprawdzenia jak to biega się dzień w dzień. wielu biegaczy którzy osiągają świetne wyniki tak tez czyni a nawet po 2 treningi dziennie. Zanim zacznę plan przygotowań tak na dobre to chcę sprawdzić się miesiąc w takim cyklu treningowym. Do biegu dojdzie basen z czasem siłownia i ćwiczenia oraz rower.
Swój najbliższy cel już mam obrany i będzie na wiosnę 2018 roku. Będzie to wysoko postawiona poprzeczka.

W piątek była szybka dycha wczesnym rankiem. W sobotę dycha z narastającym tempem od 5:03 po 4:11 na ostatnim po asfalcie i kostce. W niedzielę spokojne rozbieganie 9 km w błocie i deszczu po polnych drogach. Tydzień wyszedł 54 km ale do setki jeszcze daleko.



środa, 13 września 2017

Odpoczynek i nowe wyzwanie
Przed odpoczynkiem zrobiłem w sobotę 2 września mocną dziewiątkę negative split wczesnym rankiem. Zszedłem na ostatnim poniżej 4 minut/km po asfalcie i tak wyszło 9 km.

Dalej ponad tydzień odpoczywałem od biegania tylko trochę marszu było.  Tam gdzie wyjechałem biegi mnie nie ominęły jako widza, bo odbywał się wtedy półmaraton i spacerowałem po pięknych ścieżkach biegowych z tartanu. 
Po powrocie z rana we wtorek lekki rozruch powyżej 5:15/km taki szybszy trucht po piaszczystych drogach. Razem wybiegałem 6,75km

Z kolei kolejnego dnia już trochę szybciej poniżej 5:00/km. teraz czas na kilometrówki i akcenty. Wszak sezon jesiennych startów się zbliża to jednak nie zamierzam w  nich szaleć. Zobaczymy jaka będzie forma na dychę i w półmaratonie. Dopiero wtedy oszacuję cel na jaki będę szykował się na wiosnę. Niewątpliwie będzie to maraton.

niedziela, 3 września 2017

Poranny trening i podsumowanie sierpnia 2017

Miesiąc sierpień był niezłym jeżeli chodzi zarówno o bieganie jak i inne formy aktywności takie jak rower czy kajak. Ogółem sierpień zamknąłem z ilością 375 pokonanych kilometrów. W bieganiu pokonałem granicę 49km zbliżając sie do 50tki.

Ostatni trening zrobiłem w czwartek z rana i było to 11 km na luzie.
 
Podsumowanie sierpnia
 
Liczba założonych treningów: 15
Liczna wykonanych treningów: 14
Liczba treningów tygodniowo: 3-4

Liczba startów w zawodach: 1
Życiówki: brak
Ogólna liczba kilometrów biegu w sierpniu 2017:  184,3 km

Łącznie w 2017: 1478,6 km  
Ponadto: rower 140 km,  kajak 51 km
  

Średnia liczba km na treningu: 13,16 km
Średnia na kilometr: 5:09 
Liczba godzin spędzonych na bieganiu: 15:50
Średnia prędkość 11,63 km/h

wtorek, 29 sierpnia 2017

Rozbieganie z rana
Jest coraz chłodniej. 5 ran jeszcze szarówka i na temperatura 4 stopnie. Mgła opanowała lasy i łąki. Cóż trening to trening. Zakładam tylko spodenki i koszulkę na ramiączkach najwyżej zmarznę. Kilka  łuków wody mineralnej niegazowej i w drogę,

Ruszam po krótkiej rozgrzewce i rozciąganiu. Jest zimno. Pierwszy kilometr ruszam mocniej aby rozgrzać się. Biegnę po drogach polnych wśród skoszonych już zbóż. tylko gdzieniegdzie czeka na skoszenia. tam buszują sarenki młode. Jest ich kilkanaście i biegają chowając się przede mną.
Kilometr w 4 z kawałkiem dość szybko ale jest za to cieplej.
Potem już umiarkowanie po 4:55 po piachu. Tak kilometr za kilometrem zrobiłem małe kółko 6,5km w 32 minuty. Teraz rozciąganie śniadanie i do roboty.

niedziela, 27 sierpnia 2017


Biegam, biegam

Od długiego weekendu minęło trochę czasu. Biegam w miarę regularnie. Po tej prawie pięćdziesiątce zrobiłem 11 km rozbiegania. Potem spokojną siódemkę.
Ostatni tydzień to 5 treningów w tym dwa jednego dnia. W poniedziałek pobiegłem mocniejsza dychę po 4:30. W środę zaś z rana dychę a po południu szybszą piątkę.  
W czwartek ponad 30 km pojechałem rowerem dla urozmaicenia. 
W piątek ponad 9 km na spokojnie. W sobotę był kajak ponad 15 km.
W niedzielę wybieganie na luzie półmaraton w przedziale 4:40 po 4:55 i dało mi to 1:42:32. 

Jak narazie nie planuję startów w najbliższym czasie. Może dopiero w październiku.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Mega weekend

Długi weekend był dla mnie bardzo aktywny. W sobotę zrobiłem 70 km rowerem. W niedzielę dorzuciłem kilkanaście kilometrów kajakiem i 30 rowerem. To była rozgrzewka do tego co nastąpiło w poniedziałek.
Otóż jak co roku biegłem z pielgrzymką do Kodnia. Tym razem zadanie trochę sobie utrudniłem zamierzając pobiec do Kodnia przez.... Białą Podlaskę.
Po lekkiej rozgrzewce ruszam w drogę. Na trasie miałem mieć wsparcie Asi z dostawą żywieniową. Zapowiadało się ciężkie 50 km. Pierwsze kilometry bardzo lekko po 5:40. Przez Dokudów biegło mi się bardzo komfortowo. Potem przez las koło lotniska i byłem w Białej Podlaskiej. Tutaj czekali na mnie koledzy z klubu Krzysiek i Rafał. Pierwszą dychę miałem już za sobą. Dalej po asfalcie biegliśmy trochę wolniej po 6 minut z kawałeczkiem. Tempo było na tyle komfortowe, że mogliśmy swobodnie sobie prowadzić dyskusje i rozmowy. Po 21 km dołączył do nas w Ortelu na krzyżówkach Tomek, dla którego miało to byc pierwsze długie wybieganie powyżej 30 km.
Kilometr za kilometrem i miejscowość za miejscowością biegło się dobrze. uzupełnialiśmy często płyny i chłodziliśmy się. 


Dopiero pierwsze kryzysy miał Krzysiek w Zahorowie i było mu coraz trudniej. Za Zahorowem miałem już maraton w nogach. Tempo które spadło nawet do 7 minut ze względu na to, nie chcieliśmy zostawiać kolegi. Tak to można biegać i więcej km.
W końcu po 5 godzinach i 7 minutach dobiegliśmy do Kodnia. Mi wyszło 49,5 km. Oczywiście zmęczenie było ale żadnego odcisku czy problemu z nogami. Dobre buty i nawodnienie to był klucz do tego, że spokojnie mi się biegło.
Przez 3 dni zrobiłem 130km rowerem, kilkanaście kajakiem i 49,5km biegu.  

wtorek, 15 sierpnia 2017

Poranne rozbieganie

Wstaje przed 5 z rana. Słońce dopiero co wzeszło.Wyruszyłem po uprzednim rozciąganiu na trasę 6,5 km. Jedno kółeczko o wschodzie słońce daje radość i nakręcenie się na cały dzień. Z rana biegnie się bardzo dobrze i nie za szybko. Średnie tempo miałem wokół 5:10. Za to najbliższe dni to będzie sporo km pokonanych rowerem, biegiem i w kajaku. Na koniec pozostawiam sobie bardzo długą wycieczkę biegową.

czwartek, 10 sierpnia 2017

XVIII Bieg Sapiehów

Do Kodnia pojechałem jak zawsze z sentymentem. Piętnastka w Kodniu zwana jest piekielną tak zazwyczaj poza 2016 jest tam bardzo gorąco i duszno. 

Nie nastawiałem się na wyniki bo nie trenuję tak aby bić rekordy ale umiarkowanie chciałem 1:09 zrobić na spokojnie a może coś jeszcze urwać ale na ostatnich kilometrach. Nawadniałem się od samego rana, choć to na taki bieg już za późno trochę, ale zawsze. Pojechaliśmy z dwoma Tomkami na ten bieg.
Rozgrzewka to trucht i trochę rozciągania, które zaniedbałem ostatnio bardzo.


O 12:55 byliśmy już na linii startu.
Początek asekuracyjny aby się nie zatrzeć.  Pierwszy kilometr 4:45 i szło opornie. Drugi i trzeci trochę szybciej ale było ciężko.


 Na 4 km upał dawał się we znaki i nawet kurtyny, które były w tym roku niestety rzadziej rozstawione nie wiele dawało. 5 km jakoś zleciało 22:41 a więc słabowato. Na 6 km było najtrudniej bo brakowało picia. 



Dopiero po 7 km złapałem właściwy rytm 4:30 i biegliśmy z Tomkiem równo. Na nawrocie schłodziłem się porządnie i szło lepiej. Tempo udawało się trzymać a nawet lekko przyspieszyć tak, że dycha wyszła już w okolicy 45 minut. 

Z km na km Tomkowi biegło eis trudniej a mi zdecydowanie lepiej. Widać efekt rozgrzewki i przygotowania bezpośrednio przed startem robi swoje.  
Na 12km Tomka zostawiłem i przyspieszyłem. Biegło mi się coraz lepiej 4:15 to było dobre tempo. Zabrałem się z jednym z zawodników. Jednak na kurtynie wodnej zwolniłem aby się schłodzić i on mi odszedł. 14 km to już bajka mknąłem szybko. Ostatni jak strzała koło 4 minut zrobiłem i samolocik na mecie

Łącznie 15km wyszło 1:06:19 i dało mi to 26 miejsce na 122 zawodników, czyli udało mi się tak jak zamierzałem końcówkę podkręcić. Nie wypadłem tak na dobre z rytmu biegowego , ale potrzebuję więcej przygotowania do treningów w postaci truchtu i rozciągania. Zawody wygrał Andrzej Starżyński (Klementowice) z czasem 48 minut 56 sekund. Tomek szwagier był 30-ty 1:07:26 a drugi Tomasz 81 z czasem 1:21:56. Oro wyniki tutaj

Teraz przede mną rozbieganie, następnie rower oraz kajak a potem.....50-tka-:)

czwartek, 3 sierpnia 2017

Końcówka lipca i podsumowanie miesiąca

Po weekendzie zrobiłem lekkie rozbieganie około 7 km bardzo spokojnie. Pobiegłem z rana taki rozruch.

Lipiec nie był zbyt obfity w treningi ale trzy razy w tygodniu trzymałem wskaźnik biegania. Było trochę urozmaicenia w postaci kajaków i roweru.

Podsumowanie lipca
 
Liczba założonych treningów: 15
Liczna wykonanych treningów: 13
Liczba treningów tygodniowo: 3

Liczba startów w zawodach: 1
Życiówki: brak
Ogólna liczba kilometrów biegu w lipcu 2017:  123,4 km

Łącznie w 2017: 1294,3 km  
Ponadto: rower 32 km,  kajak 40 km
  

Średnia liczba km na treningu: 9,46 km
Średnia na kilometr: 4:48 
Liczba godzin spędzonych na bieganiu: 9:54
Średnia prędkość 12,47 km/h

wtorek, 1 sierpnia 2017

Dwunastka z setkami, czyli zabawa biegowa

Mimo, że lato daje w kość to treningów już nie zaniedbuję. W czwartek pod wieczór, z szwagrem Tomkiem wyruszyliśmy na pobieganie z akcentami. Dla niego młodego biegacza to nowy element treningu. ja od czasu do czasu robię zabawę biegową. 

Biegniemy 1 km a potem 100-150 metrów na 80-90% tak aby dać trochę żara. Potem przechodzimy do tempa 4:50 i spokojnie je kontrolujemy. Po kilku takich przyspieszeniach na 6 km Tomek ma już dość a ja na dobra sprawę czuje dopiero chęć biegania. Nieco zwalniamy na 7 km robią setkę na 75%. Dalej Tomek odpuszcza a ja przyduszam mocno. Tak przez te 12 km zrobiłem 8 setek. na koniec schłodzenie. trening trwał 59 minut i 7 sekund. Na koniec trochę rozciąganiai nawadnianie.

środa, 26 lipca 2017

Powrót na właściwe tory

Nareszcie wybrałem się z rana na bieganie. Przełamałem się i dobrze poszło. Wstałem przed 5 spokojne, rozciąganie, sok z wyciśniętej cytryny, kilka łyków wody i lekko powędrowałem na trening. Z rana biega się dobrze. Człowiek nakręcony jest na cały dzień. Pierwszy kilometr powyżej 5 minut na rozruch potem to już kolejne po 4:55 a nawet 4:48 co z rana jest dobrym rezultatem. Nie szarpałem tylko starałem się trzymać tempo pod 4:50.

Im bliżej końca tym szybciej biegłem ostatni zrobiłem 4:15. tak więc dycha z rana jest wskazana. 10 km w 48 minut z kawałeczkiem jak na pierwszy raz po dłuuuuugim czasie poranny bieg wyszedł obiecująco.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Biegam cały czas

Choć dawno nie pisałem do od biegania nie odpuściłem. Coraz częściej dorzucam rower lub kajak. Staram się trenować co drugi dzień 3 razy w tygodniu a teraz zamierzam zwiększyć dawkę. Po roztrenowaniu wychodzę już na prostą i staram się pracować nad budowaniem formy.

W ostatnich dniach zrobiłem dychę w tempie 4 trzydzieści z kawałkiem po piachu. Zrobiłem rozbieganie w sobotę. na koniec 5 odcinków po 100 metrów. Ostatni na 90 %.  Nawet pocisnąłem dychę poniżej 45 minut rozpędzając się do 8 km. Potem 4 km już spokojniej i 14 km 1 godzina 3 minuty 45 sekund napawa optymizmem aby biegać jeszcze lepiej. 

Do tego dorzucę już ćwiczenia w postaci pompek, brzuszków i przysiadów. Musze też zadbać o nawodnienie oraz witaminy.  
Nadal nie mam obranego planu treningowego. Jednak trzeba będzie o nim pomyśleć.

środa, 19 lipca 2017

VI-ta Tatarska Piątka

Nigdzie nie biega się tak ciężko jak u siebie.  Dwa lata z rzędu było trudno o  dobry bieg i nic się nie zmieniło tym razem. Wynika to przede wszystkim z prac organizacyjnych i nabiegania się przy przygotowaniu imprezy. Byłem umęczony. To przemarsz na cmentarz w stroju a to biegi dla dzieci i dziesiątki innych czynności do wykonania.

 

Początkowo miałem nie biec ale w ostateczności zdecydowałem się wystartować. Szkoda mi było. Nie miałem jak za bardzo się rozgrzać. Może z 5 minut kilka skłonów i dwie przebieżki. Usadowiłem się na starcie w pierwszej linii. 





Miałem ścigać się ze szwagrem ale już przed startem wiedziałem, że nie jestem gotowy aby nawet z nim równo biec. Trudno dokopie mu w kolejnym starcie hehe
Wystartowałem ostro i dynamicznie tak aby mieć fajne zdjęcia.
Niestety prowadziłem tylko jakieś 100 metrów i zwolniłem a po 500 metrach zakwasiłem się. 
Pierwszy kilometr zaszalałem 3:40 i rywalizacja skończyła mi się szybko. drugi po tym piachu już 4:00 i było ciężko.
Kolejni zawodnicy mnie mijali już od 3 km gdy słabłem, 4:30 to już katorga była i coraz słabiej mi się biegło. Brak przygotowania, zluzowanie diety robiło swoje.
Obudziłem się na ostatnich 100 metrach gdy odzyskałem chęć biegu i nie dałem się wyprzedzić zawodnikowi który mnie gnał. Sprint na ostatniej setce na nie wiele się zdał.


i czas 22:31 o którym szybko trzeba zapomnieć. Na tyle tylko dąłem rady. Dało mi to 23 miejsce na 124 osoby. Oj zmęczyłem się. Otrzymałem ładny medal wypalony z gliny. Wygrał o ułamki sekund Marek Jaroszuk z Łomaz. Oto wyniki


środa, 12 lipca 2017

Niezła Piątka w Adamowie

Adamów koło łukowa co roku gości dwa razy biegaczy. W początkach lipca odbywa się tam półmaraton tradycji oraz piątka. Po raz drugi stanąłem na starcie piątki. Rozgrzewkę przeprowadziłem solidną. Pobiegłem kilometr po trasie i wróciłem, Do tego dużo rozciągania i skipy. Zakładałem pobiec poniżej 20 minut.
Na starcie stanąłem w pierwszej linii i... przez ponad 500 metrów prowadziłem stawkę. W końcu zwolniłem bo bym się zatarł. Biegłem średnio około 4minut na km. To było optymalne i swobodne dla mnie tempo.
Na ostatnim km już nie szarżowałem i 19:55 wyrwałem co dało mi 8 miejsce na ponad 100 osób.

wtorek, 11 lipca 2017

Biegiem przez Platerów czyli start na 10 km


Do Platerowa pojechałem z nastawieniem przebiegnięcie 10 km spokojnie. Tak też się stało. Ludzi bardzo dużo wszak to edycja Grand Prix Traktu Brzeskiego.
Zrobiłem rozgrzewkę i już zmęczyłem się. Było gorąco. Start w pierwszej linii do zdjęcia a potem spokojne 4:3o tak aby pobiec poniżej 45 minut. Momentami było ciężko brakowało mi nawodnienia. W końcówce na ostatnim kilometrze  dałem czadu i przyspieszyłem ten kilometr poniżej 4 minut. Wynik 43:50 jak na moje możliwości marny ale liczył się udział. 


wtorek, 4 lipca 2017

Tatarska Piątka po raz szósty
 
Zapraszam na bieg "VI Tatarską Piątkę". Bieg na 5,28 km odbędzie się 9 lipca 2017r. o godz. 17.00 w Studziance. „VI Tatarskiej Piątce” towarzyszyć będą rywalizacja dzieci i młodzieży od godz. 15:00. Ponadto zapraszamy na marsz Nordic Walking na 5 km o godz. 16:15. Dy wygrania atrakcyjne nagrody związane z przeszłością Studzianki. Przewidziane są także atrakcje nawiązujące do tatarskiej przeszłości regionu. Zapraszają Stowarzyszenie Rozwoju Miejscowości Studzianka, Urząd Gminy w Łomazach, Starostwo Powiatowe w Białej Podlaskiej pod biegowym patronatem Klubu Biegacza Biała Biega. Regulamin: http://www.time2go.pl/userfiles/VI_Tatarska_Pitka_regulamin_.pdf Zapisy elektroniczne: http://www.e-gepard.eu/show-contest/338

niedziela, 2 lipca 2017

Słabe bieganie podsumowanie czerwca


Marnie idzie mi bieganie. Po prostu nie mam czasami ochoty już. Przemęczenie, zniechęcenie i brak planu. Od czasu do czasu wychodzę pobiegać, maszerować lub pojeździć rowerem. Czerwiec był bardzo słaby.
Liczba założonych treningów: 20
Liczna wykonanych treningów: 9
Liczba treningów tygodniowo:1,2,3

Liczba startów w zawodach: 1
Życiówki: brak
Ogólna liczba kilometrów biegu w czerwcu 2017:  60,8 km

Łącznie w 2017: 1170,9 km  
Ponadto: rower 56 km, marsz 22 km kajak 20 km
Liczba km w 2017 roku: 1102,1 km  
Inna aktywności:  ćwiczeni, rower, marsz, piłka nożna, kajak

Średnia liczba km na treningu: 6,6 km
Średnia na kilometr: 4:36 
Liczba godzin spędzonych na bieganiu: 4:40
Średnia prędkość 13,02 km/h

środa, 21 czerwca 2017

Kilometrówki

W poniedziałek pod wieczór zaplanowałem kilometrówki po asfalcie. Po lekkiej rozgrzewce startuję początek asekuracyjnie ale drugi km już przyspieszam do 4:27 i tak na przemian po 4:45 i 20 sekund szybciej parzyste kilometry. Staram się trzymać tempo, jednak nie jest to łatwe. Zaczyna pobolewać mnie kręgosłup.  Odpoczynek zrobił swoje. Po 6 km jest jednak lepiej i widocznie dogrzałem się. Nie było łatwo ale ostatni km przydusiłem mocniej do 4:20. Wniosek z pierwszego treningu po przerwie jest jeden. Nie planuję póki co jakiś celów biegowych na ten rok. Jedynie co postanawiam to biegać regularnie i systematycznie wykonywać ćwiczenia. Od czasu do czasu pobiegnę w zawodach ale bez nakręcania się na wynik. Swoje w tym półroczu już zrobiłem i nie zamierzam się forsować.
Przebiegłem 10 km w 45:59 i zmęczyłem się.

niedziela, 18 czerwca 2017

Przerwa od biegania wydłuża się

Postanowiłem odpuścić na kilka dni bieganie. Wyszło nawet więcej bo ponad tydzień. Pierwszy taki tydzień od 5 lat bodajże.  Jedyna aktywności przez tydzień to 20 km kajakiem i 45 km w niedzielę rowerem.  Spróbuję zebrać się w nowym tygodniu do biegania. Jak narazie brak motywacji i chęci aby powrócić.

czwartek, 8 czerwca 2017

Biegam nadal

W czwartek wieczorem po 3 dniach harówki  na obrotach zebrałem się na trening negative split taki kontrolowany. Krótka rozgrzewka i w drogę. Początek bardzo żółwi prawie 6 minut/km. Dalej już rozpędzałem się. Było duszno mimo że słonce chyliło się ku zachodowi. z każdym kilometrem przyspieszałem zerkając na czas czy rzeczywiście stać mnie na podkręcenie tempa. Co 2 km mniej więcej popijałem wodę po kilka łyków. Na 5 km szedłem już do 4:35 i nadal było mało. Mie3jscami piaszczysta droga blokowała mnie. Walczyłem i przyspieszałem stale. 10 km przycisnąłem jeszcze ostrzej. Dotrwałem do końca robiąc go w 3:45 i nie było lekko. Uf zmęczyłem się.  Ogólnie 10,5km w 49 minut co było dobrym wynikiem. Na zakończenie rozciąganie i uzupełnienie płynów.

W niedzielę zrobiłem marsz 5km a potem trening biegowy. Jedno małe kółeczko 6,6km ze spokojnym tempem ok. 5:10.

czwartek, 1 czerwca 2017

Dycha i podsumowanie maja

W środę wieczorkiem potuptałem sobie dyszkę po polnych i leśnych drogach. było gorąco ale średnio wyszło mi 4:59. Ostatnie 4 km już poniżej 5 minut. Nie ciągnęło za bardzo do prędkości ale było nieźle. Wybiegałem 10.75 w 53 minuty 30 sekund. Bólu kolana już nie odczuwam. Jenak to nie powód aby szaleć. 

Jaki był maj? Pierwszy raz wygrałem zawody biegowe. Zadebiutowałem w biegu extremalnym. Był marsz i rower.  Pobiegłem po raz piąty maraton lubelski i najadłem się strachu przy urazie kolana. To zapewne wina gry w piłkę do której wróciłem. Dlatego odpuściłem ponad tydzień. Miałem w planach odpoczynek i  tylko został przyspieszony.1000 km w tym roku już za mną co daje średnia ponad 200 na miesiąc.

Liczba założonych treningów: 20
Liczna wykonanych treningów: 14
Liczba treningów tygodniowo: 4,2

Liczba startów w zawodach: 2
Życiówki: brak
Ogólna liczba kilometrów biegu w maju 2017: 152,7 km

Łącznie w 2017: 1102,1 km  
Ponadto: rower 40 km, marsz 27,3 km 
Liczba km w 2017 roku: 1102,1 km  
Inna aktywności:  ćwiczeni, rower, marsz, piłka nożna

Średnia liczba km na treningu: 10,90 km
Średnia na kilometr: 5:09 
Liczba godzin spędzonych na bieganiu: 13:08
Średnia prędkość 11,63 km/h

wtorek, 30 maja 2017

Powrót po odpoczynku

Minął ponad tydzień jak nie biegałem. Wprawdzie w sobotę zrobiłem porządny spacerek 20 km pod Gdańsku ale dopiero w poniedziałek ruszyłem pobiegać. 

Nie szarpałem się, odpocząłem ponad tydzień. Dobrze mi to zrobiło. Sprawa z kolanem okazała się niegroźna. Pomogła maść końska chłodząca ćwiczenia i odpoczynek. Zmęczenie robiło swoje i mogło skończyć się tragicznie a pozostał tylko kilkudniowy ból i strach. Może dobrze, że tak się stało. Lepiej odpuścić niż dorobić sobie porządnie kolano.
Zaczynam od nowa przygotowania biegowe. Na początek do 5 km dystanse 5-15 km. Tutaj potrzebuję z miesiąc i myślę, że na 9 lipca 2017 na bieg w Studziance będę gotowy. Potem będę dalej zwiększał cele 10 km to 8-20 km i półmaraton to około 2 miesięcy biegania od dzisiaj w zwiększonym przedziale kilometrowym 12-25km. Do maratonu niestety dojdę w 2018 roku może start wyjdzie na wiosnę. 

Zrobiłem 6,6km w jak na mnie powoli po 5:20 średnio. Było bardzo spokojnie mogłem rozmawiać w czasie biegu.

czwartek, 25 maja 2017

Zawody i problemy

Do Wisznic pojechałem z nastawieniem pobiegnięcie dychy w 41 minut. Było gorąco a mieliśmy biec wśród pól więc nie planowałem szarży. Na początek krótka rozgrzewka i trochę przebieżek. Nie było numerów startowych tylko karteczki z imieniem i nazwiskiem. Wpakowano nas do dwóch busów i pojechaliśmy na start. W stawce tylko 23 zawodników jacy zgłosili się było kilku mocnych graczy. Zabrałem pas z bidonami z wodą bo grzało już mocno a startowaliśmy 13:40. 
Wystartowałem w miarę spokojnie nie rwąc tylko w tempie jakim biegam dychy a więc 4:12 pierwszy. Po piachu nie było łatwo. Stawka zaczęła się rozciągać. Było już bardzo gorąco. Biegliśmy w słońcu. Dobiegłem do jednego z zawodników  trzymałem się jego. Drugi kilometr wyszedł szybciej 4:02 i wtedy wchodziłem w zakręt zbyt brawurowo. Wygięło się mi kolano tak mocno, że aż mnie zgięło w pól. Nie dałem ray biec. Zatrzymałem się noga bolała a nawet kłuła w okolicy kolana. Szlak by trafił. Próbowałem jeszcze masować  i ruszyć. Bolało jak jasny gwint.

Wyjąłem telefon i zadzwoniłem po Asię aby po mnie przyjechała. Bieg skończył mi się po 2,5 km. Doczłapałem do punktu z woda i wsiadłem do samochodu strażackiego, który podwiózł mnie kawałek.
Cóż po sobotnim treningu byłem zmęczony i nie bardzo chciałem jechać na tę dychę. To zemściło się.  Szarpane bieganie na Orliku i ostatnio słabe oraz zbyt krótkie rozgrzewki spowodowały to że coś w kolanie nie wytrzymało. Najgorsze, że z  tym kolanem miałem już problemy 5 lat temu. Rutyna niestety gubi. Zobaczymy co będzie dalej. Planowałem i tak trochę odpoczynku od biegania a więc szybko to nastąpiło.

wtorek, 23 maja 2017

Trening i licznik bije

Jest to mój 500-tny wpis na blogu. Przez blisko 5 lat (blog powstał w czerwcu 2013 roku) uzbierało się już tyle wpisów. Do tego licznik odwiedzin przekroczył 50 tyś. odłon. Daje to 10 tys. odsłon rocznie.

Swój trening w sobotę zrobiłem pod wieczór. Było gorąco. Dzień wcześniej pokopałem piłkę na Orliku.
Trening odbyłem jako negative split. Zacząłem spokojnie od 5:05 pierwszy kilometr i rozpędzałem się po polnych drogach. Ostatni przygazowałem. Oj zmęczyłem się porządnie.
Druga piątka była szybka 21 minut z kawałkiem. Poczułem ten bieg mocno w nogach. Zapewne dlatego,że przy grze w piłkę inne partie mięśni pracują i teraz sa tego skutki. W dniu następnym miałem zaplanowany start na 10 km w Wisznicach.

środa, 17 maja 2017

Poniedziałkowe i środowe rozbieganie

Środa przed wieczorem wskoczyłem w ciuchy biegowe i bez żadnej rozgrzewki ruszyłem. Jednak pierwszy kilometr bardzo wolno asekuracyjnie pod 6 minut. Nie wiadomo co mogłoby się stać bez rozruchu. Potem drugi deko szybciej 5:15. Kolejny tez powyżej 5 km. biegłem głownie po asfalcie a więc twardo. Dopiero poniżej 5 minut złapałem 4 km. Potem w drodze powrotnej już tylko przyspieszałem 4:48. Dalej jeszcze szybciej 4:40 i 4:30. Ostatnie 2 km już mocniej. Ustatni wykręciłem poniżej 4 minut.
Po biegu marsz i rozciąganie. Dobrze było. Nadal jestem w okresie takiego roztrenowania. Póki co nie planuję zmian do końca maja. Będę zwalniał aż do zrobienia kilkudniowego odpoczynku, ale tylko od biegania.

We wtorek wybrałem się po długiej absencji pograć w piłkę na orlik. Dobrze się grało. Pobiegałem po skrzydle. Starałem się grac ostrożnie.

Ponownie rozbieganie i bez jakiegoś planu. Spokojna rozgrzewka i w polne drogi. Zabieram pas z piciem i mknę. Początkowo rzecz jasna aby dogrzać się to powoli. Rozkręcam się dopiero po 5 km. Ponownie mam to, że po maratonie jestem zamulony z prędkością. 
Biega mi się komfortowo ale szybkość dopiero po kilku kilometrach osiągam. zapewne to efekt zbyt krótkiej rozgrzewki. Kolejny trening zrobię testowy bez rozgrzewki zobaczymy jak to wyjdzie. 


poniedziałek, 15 maja 2017

Extreme Power Run II
To było nowe wyzwanie. Wybrałem się na bieg który robili chłopaki z Klubu. Teren to kopalnia piasku i żwiru dystans niby 6 km ale jak obiegłem trasę przed startem to przeszkody skutecznie będą hamowały bieg. Po drodze jeszcze pomagaliśmy z kolegą Tomkiem rozstawiać i znakować trasę. Do końca jej nie zdążyłem tak na dobrą sprawę sprawdzić.
Cóż lekkie rozruch i po przebiegnięciu większej części trasy czekałem na start. Byłem w drugiej grupie. Wiedziałem już, że na trasie będzie trzeba czekać przy przeszkodach na innych których inni uciekną.  Będzie zabawa.
Na starcie gaz do dechy aby być z przody na wbiegu pod górę błota, którą straż polewała jeszcze wodą. Hyc hyc jak kot i na górze byłem jednym z pierwszych.
I tutaj poślizgnąłem się, tak niefortunnie, że omal nie zjechałem w dół. Złapałem się jedynie kawałka korzenia https://www.youtube.com/watch?v=alXlPelAs5g
Dalej luz zluzowałem i niech inni szaleją.  Kolejna przeszkoda to opony po których należało pobiec. Były porozrzucane na kupie. Dalej bieg przez las i wiadro z piachem. Potem czołganie się po ziemi pod oponami. Dalej była wspinaczka w pionie ze 3 metry po oponach i zejście. Kolejna przeszkoda to lina i pas po którym należało przejście nad dołem. Dalej teren i zbieg i oraz wbiegi. Kołowrotek i przeszkoda strażacka to zw tempie zrobiłem. Na kolejnej niestety już musiałem się zatrzymać bo była tratwa z beczek po wodzie i pilnujący nie wpuszczała ludzi póki ta osoba z przodu nie przejdzie po kładce. Następnie trzeba było czołgać się w wodzie pod pajęczyną z lin. 
Poźniej zrzuciłem koszulkę bo już zamoczyłem i biegłem bez. Biegło się dosyć dobrze jak na teren. Kolejnym zadaniem było przenoszenie dwóch opon i slalom wśród drzewek iglastych Wybiegłem na prostą. Tutaj gnałem i minąłem kilka osób z grupy startującej wcześniej. Zrzuciłem skarpetki oraz buty i wbiegłem na kopalnię pisaku na bosaka. hyc hyc i górki pokonywałem szusami. Dalej był tunel z wodą. Wchodziło się do dołu zasłoniętego plandeką. Woda zimna na kolanach zasuwałem i trochę się schłodziłem.



Brakowało mi wody do picia. Miałem ten fart, że Asia stała tutaj na tym punkcie i pilnowała. Łyknąłem trochę wody i rura. Wróciłem do miejsca gdzie zostawiłem buty. Skarpetek już nie zakładałem tylko same buty. Zanim je zawiązałem to straciłem trochę czasu. Biegnąc dalej skierowałem się na przeszkodę z desek i ponownie był magiel pod oponami. Potem była ponownie kładka, która się bujała i worek piachu w kolko. Siatka trochę mnie podrapała. Należało przeczołgać się pod zaczepioną siatką. Później ściana wspinaczkowa oraz ścianka do podciągania się na linie. Najlepszą przeszkodą to zjazd w dół po 30 metrowej rynnie z plandeki polewanej wodą. Później czołganie się pod drutem kolczastym. 




Dalej wejście do dołu i wyjście po oponach. Potem zgubiłem się bo nie wiedziałem gdzie biec. Okazało się, że w rów  i za wcześnie wybiegłem ponownie powróciłem do rowu. Rowem dobiegłem do miejsca gdzie wbiegałem na początku. Ścianka wspinaczkowa i rów z wodą. Wyrzucam przed nim buty do przodu omal nie trafiając fotografa. Zanurzyłem się prawie cały bo był spadek a góra zabezpieczona na koniec przeskok przez ognisko zabieram buty i rura na metę. Mijam linię z butami na dole bo chip miałem zaczepiony w bucie.
Fajnie było. Jak dla mnie mało kilometrów. Fizycznie to słabo bo większość przeszkód na żywioł pokonałem. Potrzebuję koniecznie siłowni. Otrzymuję fajny medal zająłem 20 miejsce na 186 osób uzyskując czas 33 minuty 34 sekundy na 6 km. Spróbowałem dla odmiany czegoś innego, choć to nie był łatwy bieg. Tutaj można zobaczyć filmy z trasy Bartka https://www.youtube.com/watch?v=x-_cSFXGyGc i Marka u którego gdzieś tam nawet jestem https://www.youtube.com/watch?v=ea4H132w6dA i Pauliny https://www.youtube.com/watch?v=ei_JQbgwBWE Warto zobaczyć chociażby przeszkody.