poniedziałek, 29 grudnia 2014

Wieczorne wybieganie w mrozie
29.12.2014r. 

Ostatnio mało biegałem a więcej poświęciłem czasu na ćwiczenia i rozciąganie.
Wyrwałem się wieczorem na wybieganie po lodzie i w chłodzie. Podwójne rękawiczki, latarka, narzutka, dwie bluzy i po rozgrzewce w drogę.
Pierwszy kilometr lekko po oblodzonej drodze gruntowej. Wbiegam do sąsiedniej miejscowości i mam teraz zlodzony asfalt po którym biegnę ostrożnie.
Lampy przy drodze oświetlają trasę. Spokojnie biegnę w wolnym tempie podziwiając zimę na wsi. Na 3 km już ciepło w stopy. Kolejna miejscowość i mam 5 km za sobą.
 Dalej kilometr z kilometrem w rozmyślaniach i w medytowaniu o różnych sprawach. Jest ślisko ale jakoś nie dachowałem. 10 km zrobiłem i odczułem trochę twarde podłoże. Czas w przygotowaniach zimowych na treningach nie jest tak istotny. Zerkam dla statystyki na 5km 27:54 a na 10 aż 55:23. Nie zraża mnie to bo wybiegania trzeba spokojnie robić. Będę starał się tak biegać nie ma co się szarpać bo można narazić się na bolesny upadek. Zresztą bieganie o tej porze roku nie ma na celu bicia czasów na treningach tylko aby utrzymać się w aktywności i cieszyć się z pokonywanych kilometrów.

Dalsze 4 km w poprzednim tempie i kończę na 14 km w czasie 1:18:42. Jeszcze rozciąganie i ćwiczenia gimnastyczne.

niedziela, 28 grudnia 2014

Poświąteczny trening
27.12.2014 r. 


W święta wiadomo jemy więcej i różne przysmaki. Jednak gdy one minęły w sobotę z rana od razu trening. Kilka łyków wody mineralnej i na czczo na śnieg potruchtać. Pobiegłem po polnej drodze a następnie po asfalcie zasypanym śniegiem. Po jakiś 35 minutach wróciłem czując się zdecydowanie lepiej i lżej.
Zrobiłem wprawdzie 6km ale ruch na świeżym powietrzu w dodatku na mrozie z rana po świętach dobrze robi.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Zapraszamy na III Noworoczny Bieg Biała Biega 01.01.2015 r. 
Klub Biegacza Biała Biega zaprasza serdecznie miłośników aktywności 1 stycznia 2015 roku o godz. 13:00 na III Bieg Noworoczny na dystansie 5 km. Uczestnicy pobiegną wzdłuż trasy K-2. Udział w biegu jest bezpłatny a impreza jest otwarta dla wszystkich. Biuro Zawodów będzie czynne od godziny 12:00. 15 minut przed biegaczami na trasę wyruszą miłośnicy nordic walking a jeżeli pogoda dopisze to i rolkarze. Po biegu każdego będzie czekała ciepła herbata i noworoczne życzenia.  


       Do aktywnego udziału w biegu szczególnie zapraszamy pracowników samorządowych w tym Prezydenta miasta Biała Podlaska, Wójta bialskiej gminy, starostę powiatu a także wszystkich nowo wybranych radnych oraz pracowników urzędów. Nadarzy się znakomita okazja  do integracji oraz porozmawiania o planach i inicjatywach na najbliższe 12 miesięcy.

niedziela, 21 grudnia 2014

Przerwa od biegania
20.12.2014r.


Dopadł mnie kaszel i katar a do tego ból gardła. Z racji tego postanowiłem odpocząć tydzień od biegania i wykurować się. Nie ma co kusić losy tylko muszę się wygrzać.

wtorek, 16 grudnia 2014



Poranny trening
13.12.2014 r..

      Na sobotni trening ruszyłem lekko przeziębiony. Obym się nie dorobił. Ciężko wstaje się z ciepłego łóżeczka ale charakter trzeba kształtowa. Wiało z rana a zatem rozgrzałem się i porozciągałem w domu. Zaplanowałem trasę do Łomaz i z powrotem. Początek jak zawsze pierwszy kilometr po drodze z nierównościami. Z rana w lesie miejscami jeszcze podłoże oblodzone i w sportowych butach ślizgawka. Miejscami slalom między kałużami. Wybiegłem na asfalt i pognałem pod wiatr. Ubrać nie ubrałem się z a ciepło. Jaka zawsze liczyłem na hart ducha i ciepło biegowe.

      Po 3 km wiatr był uciążliwy i dawał w twarz. Biegłem równo ponad 5  minut na km. Z każdym kolejnym było trudniej. Po pierwsze sam fakt przebierania nogami po asfalcie źle na mnie wpływa. Jeżeli biegnie kilka osób lub na zawodach to owszem jest fajnie. Indywidualnie to nie koniecznie. Jakoś trudno było mi zebrać myśli do rozważań. Skupiałem się bardziej na kilometrach. Muszę sobie wybić z głowy dystans bo to zaczyna mi przeszkadzać. Lepiej będzie biegać w określonym czasie  od 40 minut do 2 godzin na wybieganie. 

      Koło cmentarza w Łomazach zrobiłem nawrót i połowa dystansu za mną. Teraz z wiatrem miało być lepiej i tylko miało. Ciężko mi się biegło. Może dlatego, że przemarzłem na początku i zaczęło mnie w biegu telepać. Dawno nie chorowałem. Zerwałem się trochę i przyspieszyłem. Zdało się to tylko na jakiś kilometr ponieważ od 8 km już człapałem. Męczył mnie katar. Jakoś te dwa kilometry dobiegłem i wyszła dycha w 53:30 słaba dycha ale zawsze dycha. Nie miałem nawet siły na rozciąganie. Złapały mnie bóle brzucha. Z rana też nie piłem nic a ni nie jadłem tutaj też była przyczyna. Cóż odchoruję ten trening zapewne miało być inaczej. Ponowne zatraciłem rytm treningowy.

niedziela, 14 grudnia 2014

Wieczorny trening
10.12.2014r.


W środę wieczorem wyruszyłem potruchtać aby rozruszać się. Nie był to jakiś długi trening ale swoje kółko przebiegłem. 7,5km w spokojnym tempie po śliskiej nawierzchni.  Staram się biegać co 2 dzień. Ważne aby biegać regularnie.

wtorek, 9 grudnia 2014

Rozbieganie
08.12.2014 r.

        Po starcie na 10 km czułem się delikatnie zmęczony. Trening po zawodach to rozbieganie bardzo spokojne. Przy rozciąganiu odczułem ból w udach. Po rozgrzewce zacząłem truchtać aby z czasem przejść do spokojnego biegu po polnych drogach Studzianki. Wysiłek włożony w ostatni start po takiej przerwie zrobił swoje. Biegnę wolno jak na mnie po zaśnieżonych drogach. Jest trochę ślisko i muszę uważać. W tym czasie układam sobie plan treningowy w którym wróce do długi wybiegań raz w tygodniu. Wskazane też aby porobić w miarę pogody tempówki. Wszystko to na będę starał się trenować w wolniejszym tempie niż poprzedniej zimy. Zimę chcę przebiegać tak aby nie przetrenować się. W tym roku po zimie i mocnych biegach na wiosnę w połowie czerwca już sezon mi się skończył ze względu na przetrenowanie. Odpocząłem i dalej mogę snuć biegowe plany.

            Ostatecznie robię małe kółeczko 7,5km w coś około 40 minut.


niedziela, 7 grudnia 2014

Dobry start na dychę
06.12.2014 r.

W Mikołajki rzutem na taśmę wystartowałem w biegu na 10 km w lesie kabackim w Warszawie.Zamiast treningu postanowiłem zmierzyć się na 10 km. Nie startowałem od sierpnia czyli ponad 3 m-ce. Sam byłem ostatnio ciekawy swojej formy. Mimo, że jakoś ochoty do starów nie przejawiałem w ostatnim czasie to teraz jakoś chciałem przejść test. Dlaczego test a to w związku z swoja formą. Na treningach nie schodziłem poniżej 4:55/km.
Dojechałem na miejsce, prawie na miejsce. W jednym z marketów było Biuro Zawodów. Odebrałem pakiet a w nim czapka mikołajowa, wielka czekolada, numer startowy oczywiście na agrafki (zardzewiałe), dwie świeczki w gwiazdki. Przebrałem się na miejscu i podreptałem w stronę strefy startu. Pobłądziłem trochę zanim dotarłem na polanę. Zrobiłem porządną rozgrzewkę i po zostawieniu rzeczy na raty to w busie organizatora to w namiocie.Wypiłem izotonik i oczekiwałem już tradycyjne 5 minut aby pójść na start.

Co ciekawe panie wystartowały 5 minut wcześniej przed Panami. Czułem moc. W Warszawie zawsze miałem dobre starty. Coś mi mówiło, że tym razem tez będzie dobrze. Przesunąłem się do przodu i stanąłem w czubie blisko 400 zawodników. Prawie wszyscy w czapeczkach mikołajkowych a nawet całych mikołajowych strojach. Gdzieś tutaj zaczepiłem z swoją faciatą






3,2,1 start ruszam z tłumem. Początek trasy chaotyczny i takie przetasowania. Bieg odbywa się po lesie. Są zamarznięte kałuże a podłoże twarde. Dobrze,że to las mi sprzyja. Zerkam na 1 km i o dziwo 4:18 i nie czuję ze to był kilometr. Spoglądam do kogo mogę się czepić. Padło na zawodnika w białej koszulce. Widzę,że grzeje dobrze. To ja za nim. na 2 km już widzę bardzo dobre tempo ten kilometr 4:15. Mój "zając" trzyma tempo. Powoli doganiamy pierwsze panie. Niestety robi się lekki korek i trzeba szarpać przy wymijaniu a i z drugiej strony po nawrocie wraca czołówka. Na 3 km widzę, że trzymam tempo 12:30. Ola la zasuwam dobrze i nie czuję tego. Zapewne ilość zawodników też robi swoje bo nie biegnę sam. Powoli zawodnik w  białej koszulce widzę traci na tempie. Mijam go i szukam kolejnego. Jest następny ubraniu w zielone paski. 4 km mocno i widzę ze facet leci koło 4:10 na km. Teraz krok za krokiem biegnę za nim w odległości kilku metrów. Dobiegam do półmetka i lekka konsternacja bo mam 20:14 to bardzo mocno. Aby to utrzymać.
Lecę za upatrzonym biegaczem. Trasa nie jest zbyt krętą z długimi prostym i kilkoma małymi podbiegami oraz zbiegami. Już mijam więcej osób mając ciągle na widoku obiekt za którym gonię. W pewnym momencie chciałem go wyprzedzić, ale zastopowałem w obawie,że nie utrzymam. szok mnie dopadł gdy po 8 km zobaczyłem czas 33:01. To toż lecę na życiówkę. I wtedy stało co to odczuwałem od co najmniej 3 km a mianowicie pragnienie. Nie było punktu odżywczego. Tego mi teraz brakowało. Zacząłem oddychać głębiej i rozpaczliwie pytać zawodników o wodę. Zgrzałem już się porządnie. Cóż mam kryzys a kilka łyków bałoby mi sił. Przez 9 kilometr biegłem wolniej jak zerknąłem 5:05/km Z perspektyw biegu tragedia. Jak zobaczyłem ostatni to zorientowałem się ze mijają mnie masowo inni zawodnicy. Zmobilizowałem się i zacząłem walczyć do końca. Ostatni kilometr przycisnąłem nie tak szybko jak do 8 ale 4:10 wyszło z finiszem. Na ostatniej prostej nie dałem się nikomu wyprzedzić. Na mecie czekał na mnie mój najwierniejszy kibic -Asia. Dziękuję.
Na mecie mój stoper wskazał 42:27 to trzeci wynik na dychę jaki osiągnąłem odkąd biegam. Dało mi to 44 miejsce na 397 zawodników, którzy ukończyli zawody. Oficjalne wyniki tutaj http://biegi.waw.pl/2014/12/bieg-mikolajkowy-2014-12-06-wyniki/#more-9532 Jak widać wyszło 42:29. Wygrał Radosław Helon z czasem 32:15
Nie zakładałem w ciemno nawet takiego rezultatu. Nie ma nawet niedosytu po tym słabym 9km. Dostałem ładny medal

 potem rozciąganie i barszcz z uszkami, herbatka i jabłko.
Uważam, że jak potrenuję to będzie jeszcze lepiej. Teraz czas na treningi bo przebiegana zima to bardzo ważna rzecz.

środa, 3 grudnia 2014

Wieczorny trening
03.12.2014 r.

Kolejny trening po Studziance odbyłem wieczorową porą. Temperatura -9 a więc rześko się zapowiadało. Rozgrzałem się i cieplej ubrałem. Ruszyłem z latarką. Okazało się, że księżyc tak przyświeca iż jego blask mi wystarczy. 

Początek jak zawsze na wejście w bieg. Oddycha się bardzo dobrze. Z drogi piaskowej na asfalt i mknę tempem sporo ponad 5/km. Po 2,5km skręcam w polną drogę. W porze letniej jest tutaj pełno piachu ale teraz wszystko przymarzło. Nie ma kiedy rozmyślać bo kilometr za kilometrem i po 26 minutach ma 5km. 

Dzisiaj łagodnie i tak aby czerpać radość z biegu. W kolejnych dniach wybieganie około 15km jak w ubiegłym tygodniu przez 4 miejsowosci.
Dzisiaj wyszło 7,5km w 38 minut. Liczy się podjęty trening a czas to zawsze jakoś mnie prześladuje aby sprawdzać w celach statystycznych.

wtorek, 2 grudnia 2014

Trening z żoną po lasku bielańskim
29.11.2014r.

        Po raz pierwszy od niepamiętnego czasu zachęciłem żonę do treningu biegowego. Będąc w Warszawie wybraliśmy się do lasku bielańskiego. Temperatura poniżej zera i lekko wiało. Na początek rozgrzewka i rozciąganie. Następnie ruszamy spokojnym truchtem. Biegliśmy bez szarpania tempa. Chodziło głównie o rozruch i aktywność na powietrzu.
 
     Po jakiś 2 km było już ciepło. Zbiegliśmy z górki pod którą zamierzaliśmy wracać. Trasa wśród alejek dobrze oświetlona. Podłoże niestety asfalt i kostka. Po nawrocie czekała nas wspinaczka i podbieg. Okazała się nie taka straszna jak by się zdawało i żona dzielnie sobie poradziła bez żadnego kryzysu. Brawo-) Pokonaliśmy to wzniesienie. Przez 40 minut zrobiliśmy ponad 5km. Zależało mi też na udziale żony w treningu tak aby zobaczyła jak to jest. Z drugiej strony chodziło mi także o utrzymanie aktywności biegowej. 

sobota, 29 listopada 2014

Bieg przez 4 miejscowości
27.11.2014r.


     W czwartkowy wieczór wybrałem się na wycieczkę biegową, Temperatura poniżej zera i do tego wiało. Zebrałem się w końcu na wybieganie. Do ubrania termoaktywnego dorzuciłem bluzę dresową i zabieram latarkę oraz narzutkę odblaskową. Wyruszyłem ze Studzianki polną drogą w kierunku Dokudowa. Po kilometrze 5:18 to tak nawet spokojnie, Wbiegam w Dokudowie na asfalt. Teraz kilkanaście kilometrów po szosie ale w większości oświetlonej. Kilometry mijają szybko, Na pomiarze po 5km 26:26 więc nie jest za szybko. Przebiegam przez Ortel Książęcy. Już po 7 km czuję jak jest ciepło. W Ortelu Królewskim trochę przyspieszam. Mimo wieczorowej pory to ruch pojazdów jest spory. Zmusza mnie to do zbiegania co jakiś cza na pobocze. Kierowcy przy wymijaniu denerwują się i trąbią bo zapewne ich to razi ze w takie zimno ktoś zajmuje im kawałek drogi urządzając biegi
 
       Na 10 km mam 52:16 i taki sobie rezultat ale to trening. Czas nie gra jednak tutaj roli ważny jest sam trening teraz dla mnie. Nauczyłem się sprawdzania czasów oj taki nawyk. Dalej przebiegam przez Ortel Królewski mając za sobą 12 km. W Studziance jeszcze wychodzi mi 2 km i kończę na 14 km. Czuję się świetnie. Ten trening był rześki i dobry dla organizm. W chłodzie biega się dobrze i to wpływa na lepsze funkcjonowanie organizmu.

środa, 19 listopada 2014

Odzyskałem stabilizację biegową
19.11.2014r. 


         W środowy wieczór postanowiłem trochę pobiegać. Mimo niesprzyjającej aury zaryzykowałem zrobić kilkanaście kilometrów. Rozgrzewka, cieplejsze ubranie, narzutka, latarka i w drogę. Bez szarpania pierwszy kilometr bardzo wolno. Wiatr lekko powiewa, a bijące od wioski latarnie rozjaśniają mi drogę. Mijam kałuże i miejscami zabłocone miejsca. Wbiegam na asfalt i kieruję się na Ortel Królewski. Tutaj nie rozpędzam się za bardzo. Swoim tempem zmierzam do przodu. Przede mną ponad godzina biegu a więc czas na rozmyślania i analizy różnych spraw. To jest dobre w treningu,że zostawiam komórkę, laptop czyli wszelkie wynalazki techniczne i mogę sobie pomedytować w biegu. Forma relaksu połączona z aktywnością daje mi spokój ducha. Takie wybieganie daje mi możliwość sprawdzenia swoich sił a także powera do funkcjonowania. 

    Nie wiem kiedy a znalazłem się w Ortelu Królewskim. Droga ładnie oświetlona i mknę nabierając prędkości. Zabrzmiało jakbym leciał odrzutowcem a tutaj tylko biegnę i to lekko. Podłoże po którym stawiam kroki to asflat. Cóż dla nóg nie jest to wymarzona nawierzchnia ale jest oświetlenie.
Kolejne kilometry mijają bardzo szybko. Na 5 km 28 minut nie ważny tutaj czas a bardziej statystyka.

          Dobiegam do popularnych krzyżówek i mam za sobą 6,5km. Teraz robię nawrót i zawracam. Ostatecznie w 1 godzinę 13 minut zrobiłem ponad 13km. To od ponad miesiąca pierwsze takie wybieganie.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Niedzielny trening
16.11.2014r.


Biegam dalej ale nie widzę horyzontu swoich startów. Jakoś więcej 
spełnienia dają mi treningi niż starty. Notabene dawno już nie startowałem od końca sierpnia.


Wczesnym rankiem porządna rozgrzewka, ciepły ubiór i ruszam w trasę. Wieje dosyć mocno to zaczynam spokojnie. Pierwszy kilometr to taki na dobry rozruch i wbiegam na asfalt. Tutaj mam wiatr w plecy i dodaje mi to rozpędu. Biegnę w kierunku Łomaz. Mijają mnie samochody i to powoduje,że zwiększam czujność. Przemierzam kolejne kilometry z radością i satysfakcją. Czuję swobodę pośród przestrzeni rzeki Zielawy. Na prostej w kierunku Łomaz jeszcze bardziej przyspieszam. Po 5km mam niezły czas 24:31 jak na trening dobrze. Robię nawrót i mam wiatr w twarz. Teraz wolniej zdecydowanie już mi idzie.

7,8 i 9 km w pociecz czoła i odczuwam zadyszkę. Nieregularne treningi robią swoje. Cóż 10 km przyspieszam aby Dyszkę mieć w 50:10. Na koniec rozciąganie i pompki.

wtorek, 11 listopada 2014

Trening z samego rana
12.11.2014r.

       Biegam trenuję nadal i nie odpuściłem. Po prostu teraz inne istotne rzeczy mnie pochłaniają i nie piszę często. Zatem z rana zerwałem się po weekendzie na równe nogi. Robię rozgrzewkę i rozciągam się. Wskakuję w ciuchy biegowe. Zabieram narzutkę odblaskową bo o 6 rano jest jeszcze ciemno. 

    Wyruszam na pierwszy kilometr. Kieruję się na swoje ulubione kółko w Studziance. Początek stabilnie po polnej drodze lekko ubłoconej. Następnie już 1,5km asfaltu trochę podkręcam tempo. Zaczynam układać w głowie plan dnia i sprawy do załatwienia. Nie wiem kiedy a mijam 3 i 4 km. Poranny trening daje orgazmowi oczyszczenie i świeżość myślenia. Kilka kilometrów na czczo postawia mnie zdecydowanie na nogi. Zerkam na czas i po 5 km mam 24:53 więc gonię poniżej 5/km. Delektuję się listopadową scenerią Studzianki. 7,5km jakie przebiegłem zleciało w 37:02. Ostatni kilometr rzecz jasna przyspieszyłem mocniej. Teraz jeszcze rozciąganie i można stawić czoło codzienności.

wtorek, 4 listopada 2014

Spokojny trening
03.11.2014




       Kilka dni bolało mnie kolano. Zastosowałem dawną metodę jak boli kolano to tydzień przerwy od biegania i poskutkowało. Gdy rozciągałem się przed biegiem już wiedziałem, że jest dobrze. Ruszyłem, już po zmroku aby rozruszać się i trochę potruchtać. Z truchtu po kilometrze przeszedłem już do szybszego biegu. Z kilometra na kilometr było lepiej. 
 
     Na po czwartym zapałem właściwy spokojny rytm. Nie przemęczyłem się za bardzo i zrobiłem 7,5km w 42 minuty. Teraz czas na jakiś dłuższy dystans zdecydowanie powyżej 10 km

środa, 22 października 2014

Plany i trening
22.10.2014r.


     Po przerwie spowodowanej różnymi perturbacjami zdrowotnymi wracam do biegania. Od razu ustalam sobie ambitny plan treningowy. Ruszam z przygotowaniami do maratonu Zahorów – Kodeń który odbędzie się w końcu marca 2015 . To jedyny maraton w regionie. Niecałe pół roku do zawodów.  Podchodzę do kolejnego wyzwania. Chcę się dobrze przygotować, bo będzie to mój 5 maraton. Rozpoczynam 20 tygodniowy plan przygotowań.


   Trening zaczynam od rozciągania się i gimnastykowania. Jest już chłodno więc zakładam dres i rękawiczki. Do tego słuchawki mp3 i w drogę. Dzisiaj w planie dyszka na delikatnym tempie tzn. w okolicy 5:20 jak dam radę i nie będę gnał. Zabieram też stoper do kontroli czasu co 1km. Zabieram też kamizelkę odblaskową bo jak będę wracał do już widoczność stanie się ograniczona. Wybiegam polną drogą i pierwszy kilometr z wielką radością przemierzam. Potem na asfalt w kierunku Łomaz. Raz poboczem raz asfaltem i w rytmie muzyki lekko biegnę. Czuję spokój i mam czas na przemyślenia. Jest ich dużo i to właśnie lubię w bieganie. Nie tylko można się ścigać ale także medytować. 2i 3 km wg planu po 5:05. Czuję ze wiatr mam w plecy. Za mostem biegnie się jeszcze lepiej. Ruch o tej porze jest całkiem spory i co raz przez ramię zerkam do tyłu. W czasie jesiennym czujność musi być wzmożona. 

    Na 5km koło cmentarza w Łomazach nawrót i jest ten wiatr w twarz. Potrzebuję jakieś 500 metrów aby przyzwyczaić się do większego wysiłku. Przejeżdżające samochody migają światłami lub trąbią. Fajne uczucie jak ludzie rozpoznają i reagują. Teraz nie widuję zbyt wielu biegaczy jak wiosną czy latem.  Po 8 km czuję już ile sił włożyłem w ten trening.  Zapada zmrok ale do końca już 2 km, które w jednym tempie przebiegam. 10 km w 51:05. Dobrze mi ten bieg zrobił. Czuje się zdecydowanie lepiej i trochę odreagowałem. Można wracać po rozciąganiu do codziennych spraw.

czwartek, 16 października 2014

Oblany sprawdzian przed zawodami
16.10.2014r.


Postanowiłem sprawdzić się przed startem w VI Adamowskiej Dyszce. Jak zawsze rozgrzewka i wskok w ubranie biegowe. Nadal biegam w spodenkach i koszulce, nie jest jeszcze tak zimno. Startuję bez napinania się ale mierzę aby przebiec dychę tak w 45 minut. Po 1 km już czuję, że będzie trudno. 2 km to po asfalcie wychodzi całkiem całkiem. Niestety alej po piachach już nie. 3 km ledwo poniżej 5 minut. Próbuję rozkręcić się ale jestem jakiś zamulony. To chyba samotne bieganie tak powoduj, bo nie czuje ducha rywalizacji . Na piątkę wyciągnąłem jedynie 24:39. 

Nie zabrałem picia i to tez ma swoje odzwierciedlenie. Po prostu nie daję rady. Zaczyna padać deszcz i tu kończy się mi trening wracam o domu po kółku 7,5km. Wyszło 36:54 a planowałem w 34 co najmniej.  Tak więc na 2+ wyszedł ten sprawdzian.


Jadę do Adamowa z przekonaniem, że jednak będzie lepiej i pobiegnę poniżej 45. Od ostatniego startu minęło 6 tygodni. Chyba zapomniałem, już jak to jest się ścigać. W Adamowie biega mi się ciężko bo są 4 kółka. Nie wiem jak będzie tym razem ale zapewne trasa ta sama płaska. Podoba mi się tam jednak organziacja i atmosfera. Tak było rok temu http://biegamwstudziance.blogspot.com/2013/09/dycha-w-adamowie-przed-maratonem-w.html
Blisko 15-tki
13.10.2014r.


      Poniedziałek 13-go był dla mnie dniem sprawdzenia się na dystansie ponad 10 km. Dawno dawno nie zrobiłem 15tki. Rozgrzewałem się krótko i ruszyłem drogę. Początek stonowany i bez pośpiechu. Tym razem zabrałem picie aby nie było problemów. Pierwsze kilometry ponad 5:00/km. Przez jakieś 5 km biegłem w miarę równo. Potem trochę przyspieszyłem na polnych drogach gdzie więcej piachu. było to przyspieszenie jakiś 10 s na km. Na 10 km zmieściłem się poniżej 50 minut. 

        Co 2 km uzupełniałem płyny i tak z polnej drogi zbiegłem na szos. Tutaj 2 km szybciej zdecydowanie wyszło. Ostatni kilometr już na schłodzenie. Razem wyszło 14,68km. To był pierwszy taki dystans od czasu biegu Sapiehów na początku sierpnia. Oj ciężko i w nogach odczułem. Na dobre mi to wyjdzie.

poniedziałek, 13 października 2014

Rowerowy trening
11.10.2014r.









        Kolejny trening tym razem rowerowy. Dla dla urozmaicenia postanowiłem trochę pokręcić. Oj dawno nie jeździłem rowerem. Po zrobieniu prawie 25 km było ciężko chodzić. Od czasu do czasu można ale w poniedziałek wracam do biegania może trochę dłuższego wreszcie.

czwartek, 9 października 2014

Dycha popołudniowa
09.10.2014r.


         W słoneczne popołudnie wybrałem się z zamiarem pobiegnięcia dychy poniżej 50 minut. Po rozgrzewce łyknąłem tylko trochę wody i w drogę. Oczywiście skoro sprawdzian to zabrałem stoper. Pierwszy kilometr w 5;10 dalej drugi parę sekund po asfalcie to i szybciej. Na 3 km zacząłem odczuwać pragnienie picia. I teraz zaczęło się. Brak nawodnienia. Niby na 10 km to wydaje się ze wytrzymam ale jednak. Zwolniłem krok i starałem się tylko oblizywać. W gardle już zaschło. Na 5km w normie ale pragnienie dalej nie ustępowało. Biegłem teraz już trochę na aferę. Wydawało mi się,że słońce tak nie pali a jednak pomyliłem się. Szybsze tempo odbiło się po kilku kilometrach. Postanowiłem nie rezygnować i dociągnąć do końca. Nawet na ostatnich dwóch nieznacznie przyspieszyłem.
            Ogółem 10,35km w czasie 50:58 zszedłem poniżej 5minut na kilometr.

środa, 8 października 2014

Człapanie
07.10.2014r.


            Już wbijam się w treningi co drugi dzień. Stale robię 7,5km tą pętlę częściowo po piachu. Na kolejny wybiorę trochę zmodyfikowaną trasą dla urozmaicenia. Nie czuję jakoś chęci ścigania się. Na zawody chce mi się jechać nie ze względu na sprawdzenie formy (ba, formy której nie ma) tylko dla atmosfery i spotkania znajomych biegaczy. Jakoś nie mam chęci na śrubowanie tempa ale tylko na spokojny bieg.   

           Tym razem wiatr mi przeszkadzał, wiało i zapadający zmrok nie ułatwiał przemierzania kilometrów. Cóż w granicach 40 minut zrobiłem 7,5km. Było to bardziej człapanie niż beg ale ważne,że wracam do regularnych treningów. Wszystko kwestia miesiąca i będę we właściwym rytmie biegał.

wtorek, 7 października 2014

Poranny niedzielny bieg
05.10.2014r.

       Bez problemu wstałem w niedzielny poranek na trening. Rozgrzewka i ruszam po znanej pętli. Nie zabrałem tym razem zegarka. To ma być luźny bieg, bez mierzenia czasu. Słonce które się pojawiło zapowiada ciepły dzień. Przebieram nogami tak jak na rozgrzewce. Nie śpieszę się. delektuję się tym wolnym czasem na powietrzu wśród przyrody.
          Mam możliwość przemyślenia jakże istotnych w ostatnim czasie kwestii i poukładania sobie. Nie spostrzegłem się kiedy a zrobiłem 4km. Myślę o starcie i chyba będzie to dycha w Adamowie. Poniżej jest post terminami i miejscami najbliższych biegów. Jak narazie na horyzoncie VI Adamowska Dziesiątka. Trasa płaska ale 4 kółka co mnie zawsze irytuje. Jak kto woli. Ja w imieniu Pawła Młodzikowskiego zapraszam na 19.10.2014 koło Łukowa http://kbvmax.pl/?page_id=193  a dlatego,że jest tam fajny klimat i zawsze spotyka się sporo znajomych biegaczy. Jak co roku odbywa się rywalizacja drużynowa któa dodaje smaczku zawodom.

       W tych rozmyślaniach minąłem 5 i 6 km. Juz zbiegam z piaszczystej drogi na bardziej utwardzoną i mknę do końca. 7,5km do dystans który ostatnimi czasy polubiłem hehe. Wbijam sie w rytm i co drugi dzień już biegam.

niedziela, 5 października 2014



Polecane biegi w najbliższym czasie w okolicy i nie tylko
05.10.2014r.


    1.      City Trail 11.10.2014 5km Lublin

2.      XV Bieg Sobiborski 12.10.2014 12 Km Sobibór -Włodawa

3.      II Półmaraton do Ciebie Matko Biegnę 12,10,2014 http://polmaraton.gok-koroszczyn.pl/news.php


5.      III BIEG CHĘĆ NA PIĘĆ 19.10.2014 Lublin 5 km
http://maraton.lublin.eu/pl/

6.      Puławskie Biegi Jesienne Puławy 19.10.2014
7. II Rzeszowski Maraton 19.101.2014 http://sts-timing.pl/rzeszowskimaraton/index2.php

8.      VI Adamowska Dziesiątka 19.10.2014 Adamów k. Łukowa http://kbvmax.pl/?page_id=193 


9.      XXII łukowskie Uliczne Biegi Niepodległości 5km Łuków 11.11.2014

10.      City Trail Lublin 15.11.2014 Lublin 5km

11.  II DYCHA DO MARATONU 25.11.2014 Lublin 10 km

12.  City Trail 13.12.2014 Lublin 5km

Próba przyspieszenia
02.10.2014r.



                Minęło kilka dobrych dni zanim udało się pobiegać na spokojnie. Rozciąganie to podstawa zawsze kilka a nawet kilkanaście minut dobrze robi. Jest coraz chłodniej więc i już bluza się przydaje. Postanowiłem zabrać zegarek. Pierwszy kilometr na rozgrzewkę 4:40 potem spokojnie 1,5km po asfalcie i wbiegam w polną piaszczysta drogę. Trzymam w okolicach 5:10 i jest to lekkie tempo. Nie odczuwam zmęczenia. Przymierzam się aby pobiec może 15 km ale jakoś nie odczuwam większej chęci. Dano nie wybrałem się na ponad godzinne wybieganie. Cóż to kwestia zmobilizowania się. 

                   Wracając do treningu biegnąc nakręciłem się aby ostatni kilometr zrobić poniżej 4. Tak głowa chce bardziej niż nogi. Ledwo ledwo 4:02 i zmęczyłem się. Odczułem ten kilometr. Co tu mówić ciężko bez treningów regularnych. Na tempo jeszcze za wcześnie.
Ponownie zakończyłem7,5km pętlę. Jeszcze z raz lub 2 taki dystans i zacznę już robić dwucyfrowe kilometraże.

środa, 1 października 2014

Dycha pękła
26.09.2014r.

             Jestem, jestem i dbam o kondycję. 26 września wyruszyłem na trening  który miał być dychą. Rozgrzewka, rozciąganie w drogę na Łomazy. Postanowiłem trochę po asfalcie pobiec. Zaaplikowałem mp3 i zacząłem jak na rozgrzewce spokojnie. Z każdym kilometrem czułem swobodę w biegu. Wydawało mi się że jestem kanarkiem wypuszczonym z klatki. Taka wolność w przestrzeni. Po 5 km nawrót. Tempa nie forsowałem w granicach 5:10 na moje odczucie. Przebiegłem 10 km bez jakiś problemów. 

              Teraz chcę przetestować się. Będę gimnastykował się i trochę truchtał bez liczenia km. Dopiero za kilka dni spróbuję zrobić może  więcej km. Chciałbym już jakąś wycieczkę biegową zrobić. Już nachodzą myśli aby gdzieś wystartować. Pod uwagę biorę jedynie 10 km nie więcej. Pomyślę aby w październiku zapisać się na bieg. Jesień w pełni i jest chłodniej ale biega się zdecydowanie lepiej niż latem. Po odpoczynku nabrałem sił, chęci do biegania na długi czas.