niedziela, 27 października 2013

 Piątki

1.    Klubowa Piątka Biegacza Biała Biega, Styrzyniec, 08.06.2012 czas 23:18.
2.    Klubowa Piątka Biegacza Biała Biega Styrzyniec, 06.01.2013  czas 22:14.
3.    Zimowy Biega Klubu Biegacza Biała Biega 02.03.2013 Styrzyniec, czas  21:20.
4.    Letnia Piątka Klubu Biegacza Biała Biega 02.06.2014 Styrzyniec, czas  19:57 .
5.    Klubowa Piątka Biegacza Biała Biega 08.03.2014r. Styrzyniec, czas 20:08.
6.   Grand Prix Lublin Z biegiem natury 26.10.2013 Lublin czas 20:52 miejsce 23 na 228.
7.     Grand Prix Lublin Z biegiem natury 21.12.2013 Lublin czas 21:25 miejsce 25 na 193.
8.     Grand Prix Lublin Z biegiem naturyy 08.02.2014 Lublin czas 23:16 miejsce 26 na 181.
9.    Grand Prix Lublin Z biegiem natury 21.12.2014Warszawa 20:09 32 na 206.
10.  Klubowa Noworoczna Piątka Styrzyniec 01.01.2015  czas 22:09.
11. I Biega Dla Par Warszawa 14.02.2015r. 5,5km 30:38.
12. Bieg z okazji Dnia Kobiet 07.03.2015r. 20:34 miejsce 5 na 57.
13.  IV Tatarska Piątka Studzianka 12.07.2015 czas 21:17 m-ce 11/86.
14.  IV Bieg Andrzejkowy Styrzyniec 28.11.2015 czas 19:38 miejsce 11/88.
15.XXIII Łukowskie Uliczne Biegi Niepodległościowe czas 19:35 miejsce 7/51.

Z biegiem natury 
 26.10.2013r.


"Wygrywa tylko ten, kto ma jasno określony cel i nieodparte pragnienie, aby go osiągnąć" (Napoleon Hill)

Po raz pierwszy w tym roku postanowiłem wystartować na piątkę w zawodach. Nie miałem dotąd okazji poza biegami treningowymi w klubie. Okazja nadarzyła się teraz w związku z startem cyklu http://www.zbiegiemnatury.pl/ Akurat pierwszy raz bieg zawitał do Lublina, więc zgłosiłem się. Biega zapowiadał się ciekawie bo trasa w lesie. Niestety dystans nie atestowany ale z elektronicznym pomiarem czasu. Analizując swoje ostatnie treningi uważałem, że jestem w stanie pobiec po niżej 21 minut na trasie prostej. W terenie wiadomo dużo trudniej ale jest to do zrobienia.
Wczesnym rankiem w ciemny sobotni poranek udałem się busem do Lublina. Tam komunikacją miejską nad lubelski zalew. Wg mapy biuro zawodów miało być przy zalewie. Okazało się ze trzeba było drałować dobre 2km alby dotrzeć dalej w las. Na polanie były namioty, toi toie i strefa mety. Gdy dotarłem godzinę przed po lesie rywalizowała młodzież.




w pakiecie startowym był chip i numer z agrafkami. Numer ten należało po biegu zwrócić gdyż jest przeznaczony na kolejne biegi z tego cyklu


Warunki iście spartańskie i przebierałem sę na reklamówce oraz worku. Ruszyłem zobaczyć trasę i mocno się zdziwiłem. Dużo liści i nierówności do tego błoto i kałuże. Oj plany taktyczne trzeba zmieniać. Im bliżej godziny 11 tym więcej zawodników przybywało. Trochę potruchtałem i wziąłem  udział w ogólnej rozgrzewce prowadzaj przez jednego z trenerów biegania. potem wszyscy udaliśmy się na strefę startu oddalonej około 1km. Po drodze dostrzegałem trudne warunki do wyprzedzania na ostatnim kilometrze. To typowy bieg gęsiego gdzie miejscami bardzo wąsko. Do tego pokrzywy, gałęzie za wysokości oczu i poprzewracane drzewa. Z drugiej strony ma to swój urok. Przed startem jakieś 100metrów kałuża i błoto. Trzeba zacząć bardzo ostrożnie aby nie wykapać się od razu w bajorku. Ustawiłem się na przodzie. Na starcie ruszyłem bardzo asekuracyjnie i poczekałem aż hurra biegacze pobiegną a ja za nimi spokojnie i co najwaleczniejsze wolno zacząłem. Byłem gdzies w połowie stawki. Na pierwszym kilometrze przeskakiwało się różne doły, błota i dreptało za innymi. 4:25 z takim czasem pierwszy kilometr. Na 2km trasa już szersza ale pobronowana lub mocno rozjechana przez pojazdy terenowe. Tutaj nie ma co się kogo czepiać tylko teraz wypracowywać pozycję aby się rozkręcić. Zaczynam delikatnie przyspieszać i mijać grupki biegaczy. Zakrętów dużo nie było. 2km już szybciej 4:16. szybko stoper do kieszeni i spoglądam na punkt przed sobą. W oddali widzę zawodnika którego chce dogonić przez kolejny kilometr. Momentami jest bardzo nie równo. Pokrzywy i poprzewracane drzewa utrudniają bieg. W mokrych kupkach liści ukryły się nierówności, kamienie i korzenie. Jeżeli biegłem za kimś to ciągle spoglądałem na dół. Jeden z biegaczy już dachował bolesne poślizgnął się na liściach. Kolejny złapał poślizg na błocie. Ja dalej asekuracyjnie biegłem. Na 3 km 4:12 i zaczynam już mijać więcej biegaczy. Gdzie tylko była okazja i szerzej to wyprzedzałem. Przez około pól kilometra ciągnąłem się za kilkoma zawodnikami jeden za drugim nie ryzykowałem wyprzedzania po krzakach. Przed 4 km jeszcze minąłem dwóch. Szybko nacisnąłem pomiar nie spoglądając jaki jest czas zaczynam ostatni kilometr przyspieszać zdecydowanie. Z metra na metr rozpędzam się. Doganiam Pana w okularkach  czarnej brodzie który jak pamiętam z kilku biegów dobrze sobie radził.W końcu go mijam i kolejnego i następnego na zakręcie. Widzę przed sobą jeszcze trzech których mam nadzieję dogonić. Trasa coraz bardziej wąska i biegniemy po krzakach. Ryzykuję i wyprzedzam po krzakach zasłaniając ręką tylko oczy przed gałęziami. Już słyszę metę. Wkręciłem się na tempo i trzymam. Jestem na ostatniej prostej zaskakująco łatwo mijam następnego zawodnika. Liczyłem bardzo, że podejmie ze mną walkę an finiszu. Została a ja już na speedzie. widzę czerwoną dwudziestkę na zegarze. Już blisko meta ile sił w nogach. Wiatr zwiewa mi czapkę przed metą i  kończę 20:52 super. Zerkam na swój stoper ostatni kilometr był bardzo mocny 3:42. Wygrał Kamil Młynarz (SKB Kraśnik) z czasem 16:48.






                        Dla wielu to debiuty i ogromna radość z bliskimi z ukończenia biegu. Jak się okazało nawet jedna kilkuletnia dziewczynka przebiegła piątkę w tych trudnych warunkach. Była bardzo zmęczona. Na mecie padła ale pokonała dystans wraz z rodziacami.


Jestem zadowolony z startu. Wynik dobry a 23 miejsce na 228 zawodników jest bardzo dobre. Kolejna edycja zbiegiemnatury w listopadzie, ale nie wystartuję bo pobiegnę II Dychę też w takich terenowych warunkach.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza