poniedziałek, 26 stycznia 2015

III Nocna Dycha do Maratonu w Lublinie
24.01.2015r.

Na bieg do Lublina pojechaliśmy wesołym autobusem, który spóźnił się blisko godzinę. na wariata odbieraliśmy pakiety i praktycznie bez rozgrzewki stanąłem na staracie, Kilka skłonów, trochę truchtu i wymachy ale to za mało aby w 3 minuty dogrzać się na start. Potrzebowałem około 15 minut. Cóż na linii startowej morze zawodników ponad 1110 zwariowanych ludzie biegnących o godzinie 22 w sobotę. Plan prosty poniżej 45 minut. Wiem,że dużo poniżej nie będzie bo nie trenuję jak należy.
 






Start rzecz jasna spokojnie w tłumie ciężko o złapanie właściwego rytmu. Pierwszy kilometr taki mijany 4:44.  Dalej już przetarło się i kolejny 4:40. Nie widziałem nikogo do kogo mógłbym się zaczepić a więc od 3 km już 4:30 i staram się tak trzymać. Podłoże to cały czas asfalt. Momentami są kałuże. W centrum 5 km i 21:47 ale to ta łatwiejsza piątka. Kolejne kilometry to mijanie zawodników i co mnie nakręca aby z każdym kilometrem przyspieszać. Na 6 km uzupełnienie płynów i potem zbieg przed 7km. Gdzieś na zakręcie mignęła Asia dopingując mnie. Słuchawki w uszach i nie zwracam uwagi na kibiców których trochę jest na trasie. Nadchodzi 8 km który robię 4:21. Teraz końcówka z podbiegami. Mija mnie zawodnik na podbiegu zasuwa jak samochodzik, Potem dogina mnie zawodniczka z napisem Żak Biała Podlaska i pod górkę przed wbiegiem na płaska przed hala wyprzedziła mnie. Gonię ja i widzę, że podbieg ją sporo kosztował. Przyduszam i przed samą halą ja wyprzedzam. Jeszcze widzę moja najwierniejszą kibickę tuż przed halą i rura finisz. 44:12 to taki sobie rezultat. Zająłem 165 miejsce na 1096 którzy ukończyli bieg. Ważne,że pierwsza dycha  w tym roku zrobiona i widać ile mam zaległości treningowych.
Wyniki http://w.sts-timing.pl/pliki/3ciadycha2015.pdf




piątek, 23 stycznia 2015

Tygodniowy zapis treningowy
22.01.2015r.



Oj ciężko. Waga przybywa, dieta legła w gruzach.W tamtym tygodniu biegałem jedynie we wtorek i tylko 3,5 km. Po prostu nie miałem na więcej ochoty. Nie wiem co się stało.

Następnie dopiero w sobotę pierwszy trening w tym roku odbyłem z żoną. Zrobiliśmy 8 km marszobiegu po lesie bielańskim. Teren pagórkowaty z podbiegami, typowo crossowy i dobry na trening. Poradziliśmy sobie w nieco ponad godzinę.

We wtorek wieczorem pobiegłem lekko swoje małe kółeczko 7,5km. Nie czuję nadal chęci robienia jakiegokolwiek planu treningowego. Biegam dla siebie.

W czwartek tj. dzisiaj też małe kółeczko 7,5km w podobnym tempie co we wtorek.  Jednak w sobotę start w III Nocnej Dyszcze do Maratonu w Lublinie mam nadzieję,że odmulę się. Na starcie będzie ponad tysiąc zawodników. Zapowiada się ciekawa impreza biegowa.

sobota, 10 stycznia 2015

Sobotnie wybieganie 
10.01.2015r.


    Naszedł weekend i czas wybiegania. Dzisiaj w planie 90 minut biegu ciągłego. Śnieg roztopił się ale wody o nim dużo. Pada deszcz, cóż taka pogoda kształtuje charakter. Zakładam mniej warstw ubrania niż ostatni. Skoro pada to czapka z daszkiem lepiej zmoknąć w takiej. Słuchawki w uszy, izotonik w pas i rura. Początek to po polnej drodze takie skakanie przez kałuże. Potem długo asfalt ale nie zrażam się tym tylko bardziej biegnę poboczem. Akurat w Dokudowie mam wiatr w plecy to dobrze się biegnie.

   Z czasem jednak buty zamakają. Po kilku kilometrach jestem w rytmie i zasuwam lekko przyspieszając. W sumie takie wybieganie przeszło w bieg ale z wiatrem kilka kilometrów dobrze podciągnąć bo potem będzie gorzej. W Ortelu Książęcym dopadł już mnie deszcz.  Co jakieś 2 km uzupełniam płyn i mknę dalej. 

     Kilometr za kilometrem mijają szybko i godzina za mną. Teraz wbiegam w polne drogi już w Studziance i zacznie się błoczysko. Taki urok roztopów. Jakieś 5 km po lodzie, błocie i miejscami wodzie jest męczące ale zawsze to urozmaicenie. Nawet ostatnie 2 km chciało się przyspieszyć.
W sumie zrobiłem 17 km przez 90 minut. To pierwsze wybieganie w tym roku. W zasadzie powinienem co tydzień ale jak narazie zimą co dwa tygodnie planuję. Kolejne to bedą zapewne 2 godziny biegu.


środa, 7 stycznia 2015

Mroźny wieczorny trening
07.01.2014r.


Zima przydusiła ale nie ma co narzekać tylko biegać trzeba. W poniedziałkowy wieczór ubieram się podwójnie rozgrzewam, rozciągam i ruszam przy -15 w drogę. Jest trochę śniegu i sporo lodu. Oczywiście kominiarka na głowie i latarka w ręku.

Za lasem wieje więc pierwszy kilometr robię szybko. Kolejny także staram się trzymać aby złapać ciepło. Po 3 km już czuję dobry klimat do biegania. W nogi a zwłaszcza w stopy cieplutko to można biec. Po polnych lekko zaśnieżonych drogach Studzianki mijam kilometry nie specjalnie już goniąc.

Zauważyłem, że teraz w porze zimowej chce mi się biegać ale nie na czasy czy kilometry tylko ze swego rodzaju przyzwyczajenia. Jest to dobry nawyk bo po pracy za biurkiem i wieczornym siedzeniu przed komputerem te 40 minut czy godzina ruchu na powietrzu dobrze robi. To ten czas który warto przebiegać bo na wiosnę odczuje pozytywnie zalety zimowego biegania. Będzie świeżość i większa ochota na ściganie się. Pozdrawiam biegaczy i zachęcam innych do pracy na swoją wola i systematycznością w bieganiu.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Poniedziałkowy styczniowy bieg
05.01.2015r.

     W poniedziałek z rana rozciąganie i w trasę. Nowy tydzień to dobrze rozpocząć aktywnie. Ruszyłem na trasę 10 km taką mieszaną. Początek po drodze gruntowej potem asfalt przeplatany poboczem. Tempa rzecz jasna nie forsowałem. Wiatr z boku przeszkadzał rzecz jasna. Biegłem w kierunku Łomaz gdzie planowałem po 5 km nawrót. Z muzyką w uszach poszczególne kilometry szybko mijały choć tempo biegu nie było szybkie. Po 25 minutach oczekiwany zawrót i sroga powrotna.

    Biegam wg własnego uznania jak na razie bez planu treningowego. Mam ochotę to biegnę. Dzisiaj biegło się dlatego dobrze ponieważ mimo początkowego zimna z każdym kilometrem było cieplej. Zrobiłem tę dychę wolno ale z uśmiechem na ustach.

sobota, 3 stycznia 2015

III Noworoczny Bieg Biała Biega, czyli pierwsze kilometry w 2015 roku
01.01.2015r.




W Nowy Rok wystartowałem w Biegu Klubu Biegacza Biała Biega na dystansie 5km w Styrzyńcu. Po rozgrzewce i rozciąganiu  ruszyłem na trasę z kostki miejscami oblodzoną. Nie szarżowałem. Kibicowała mi żona i wspierała pomocą bieg.
foto Michał Laudy biala24
 foto Marek Krzewicki Radio BiPeR

 Zamiarem było przebiec się w miarę rozsądnie. Start spokojny w tempie docelowym. Kilku zawodników mnie minęło. Jeszcze paru na trasie. Na finiszu udało mi się przyspieszyć lekko. wynik 22:09 daleki od normy ale liczył się udział. W 2015 roku nic nie planuję poza bieganiem. jak wyjdzie i jakie starty to się okaże. Będę starował w maratonach, półmaratonach, dychach i piątkach.
Biała24 Michał Laudy biala24.pl/  Radio BiPeR Mariusz Maksymiuk i Marek Krzewicki radiobiper.info/2015/01/01/iii-noworoczny-bieg-biala-biega-galeria/
Video

czwartek, 1 stycznia 2015

2014 podsumowanie
31.12.2014r.

Biegam bo bieganie symbolizuje życie (Arthur Blank)



2014 to był dobry rok ale do połowy. dwa  maratony,  5 przyzwoitych  półmaratonów a najbardziej cieszy pobita dycha w kwietniu 2014 w Lublinie 41:04. Miało byc 2014 km na 2014 rok a wyszło trochę niż połowa.

Zaczęło się 7 stycznia od 7,5 km i pierwszego treningu. Styczeń przebiega solidnie po 3 a nawet 4 treningi tygodniowo tyle ze z małym kilometrażem 103km i nigdzie nie startowałem. Generalnie biegałem po 7,5km oraz 10 km z jednym wybieganiem. Plan generalnie na 2014 rok był 2014 km.

W lutym start w Nocnej Dyszce do Maratonu  42:54 jak na luty wyszło bardzo dobrze ale wchodziłem dopiero w rymy treningowe na dobre. Kolejny start z biegiem natury na 5km w Lublinie. Lutym wyszło 141km. Nawet raz zrobiłem 22km Zapadła decyzja o starcie w półmaratonie w Wiązownej.


W marcu 204 km  i start w półmaratonie w Wiązownej. Bardzo udany bo w drugiej części biegu zasuwałem jak motorek robią dycha w nieco 41 a czas połówki 1:36. Kolejny start z biegiem natury w Warszawie zbliżyłem się do złamania 20 minut. wysiadłem na ostatnich 400 metrach i zrobiłem 20:09. Na koniec marca 2014 życiówka w trudnym maratonie Zahorów-Kodeń 3:31

Kwiecień to szlifowanie formy. Czwarta Dycha w Lublinie z życiówką 41: 04  Kwiecień to wybiegania już 23km i 32km a razem w kwietniu 211km.

W maju blisko 175km morderczy maraton w Lublinie i złamanie 4 godzin, potem półowka w tydzień po w Hajnówce.


Czerwiec to szalone półmaratony i dycha w Białej Podlaskiej razem 174 km i nastąpiło wypalenie materiału. Klapa



W lipcu żadnych startów tylko treningi w terenie i przygotowywanie II Tatarskiej Piątki w Studziance. Lipiec tylko 34km. Niestety uraz kolana powrócił i kompletny brak formy po mocnych startach wiosennych.

Sierpień to dwa  starty Kodeń 15km i Dycha w Międzyrzecu Podlaskim oba aby przebiec.Kilometraż jeszcze mniejszy 32km i nadal problemy z kolanem.



3/4 września to znaczy było. Nie biegałem, odpoczywałem. Zmieniłem stan cywilny i cieszyłem się odpoczywając od biegania. Potem po 20tym 3 treningi i 25 km. Nadal borykałem się kłopotami z kolanem.
W październiku już lekka poprawa i wróciłem do treningów. Bez startów ale trenowałem jeszcze nieregularnie.  Ten miesiąc skromnie 90km.

W listopadzie były wybory i kampania wyłączyła mnie z regularnych treningów. Cóż 57 km w miesiącu to porażka tak jak i w wyborach.

W grudniu start w biegu mikołajkowym w Warszawie dodał mi wiary. Wynik 42:27 na otwarcie przygotowań do sezonu 2015 pozwala myśleć pozytywnie. Zaczynam więcej ćwiczyć gimnastyki. W grudniu kilometraż 62 km też mizernie ale już biegałem z większa ochotą i bez bólu.



W 2013 razem treningi, 17 startów (2x maraton, 5x półmaraton, piętnastka, 7x Dycha, 2x Piątka) plus 2 piątki klubowe co dało razem z treningami  1312km, czyli 65% planowanej normy.

Najważniejsze moim zdaniem top-starty:

1. Maraton Kodeń Zahorów 29.03.2014
2. IV Dycha do Maratonu Lublin 24.08.2103


Najlepsze wyniki 2014:

5km Warszawa: 20:09
10km Lublin IV Dycha Do Maratonu 41:07
Maraton Kodeń Zahorów 03:31:13 życiówka

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Wieczorne wybieganie w mrozie
29.12.2014r. 

Ostatnio mało biegałem a więcej poświęciłem czasu na ćwiczenia i rozciąganie.
Wyrwałem się wieczorem na wybieganie po lodzie i w chłodzie. Podwójne rękawiczki, latarka, narzutka, dwie bluzy i po rozgrzewce w drogę.
Pierwszy kilometr lekko po oblodzonej drodze gruntowej. Wbiegam do sąsiedniej miejscowości i mam teraz zlodzony asfalt po którym biegnę ostrożnie.
Lampy przy drodze oświetlają trasę. Spokojnie biegnę w wolnym tempie podziwiając zimę na wsi. Na 3 km już ciepło w stopy. Kolejna miejscowość i mam 5 km za sobą.
 Dalej kilometr z kilometrem w rozmyślaniach i w medytowaniu o różnych sprawach. Jest ślisko ale jakoś nie dachowałem. 10 km zrobiłem i odczułem trochę twarde podłoże. Czas w przygotowaniach zimowych na treningach nie jest tak istotny. Zerkam dla statystyki na 5km 27:54 a na 10 aż 55:23. Nie zraża mnie to bo wybiegania trzeba spokojnie robić. Będę starał się tak biegać nie ma co się szarpać bo można narazić się na bolesny upadek. Zresztą bieganie o tej porze roku nie ma na celu bicia czasów na treningach tylko aby utrzymać się w aktywności i cieszyć się z pokonywanych kilometrów.

Dalsze 4 km w poprzednim tempie i kończę na 14 km w czasie 1:18:42. Jeszcze rozciąganie i ćwiczenia gimnastyczne.

niedziela, 28 grudnia 2014

Poświąteczny trening
27.12.2014 r. 


W święta wiadomo jemy więcej i różne przysmaki. Jednak gdy one minęły w sobotę z rana od razu trening. Kilka łyków wody mineralnej i na czczo na śnieg potruchtać. Pobiegłem po polnej drodze a następnie po asfalcie zasypanym śniegiem. Po jakiś 35 minutach wróciłem czując się zdecydowanie lepiej i lżej.
Zrobiłem wprawdzie 6km ale ruch na świeżym powietrzu w dodatku na mrozie z rana po świętach dobrze robi.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Zapraszamy na III Noworoczny Bieg Biała Biega 01.01.2015 r. 
Klub Biegacza Biała Biega zaprasza serdecznie miłośników aktywności 1 stycznia 2015 roku o godz. 13:00 na III Bieg Noworoczny na dystansie 5 km. Uczestnicy pobiegną wzdłuż trasy K-2. Udział w biegu jest bezpłatny a impreza jest otwarta dla wszystkich. Biuro Zawodów będzie czynne od godziny 12:00. 15 minut przed biegaczami na trasę wyruszą miłośnicy nordic walking a jeżeli pogoda dopisze to i rolkarze. Po biegu każdego będzie czekała ciepła herbata i noworoczne życzenia.  


       Do aktywnego udziału w biegu szczególnie zapraszamy pracowników samorządowych w tym Prezydenta miasta Biała Podlaska, Wójta bialskiej gminy, starostę powiatu a także wszystkich nowo wybranych radnych oraz pracowników urzędów. Nadarzy się znakomita okazja  do integracji oraz porozmawiania o planach i inicjatywach na najbliższe 12 miesięcy.

niedziela, 21 grudnia 2014

Przerwa od biegania
20.12.2014r.


Dopadł mnie kaszel i katar a do tego ból gardła. Z racji tego postanowiłem odpocząć tydzień od biegania i wykurować się. Nie ma co kusić losy tylko muszę się wygrzać.

wtorek, 16 grudnia 2014



Poranny trening
13.12.2014 r..

      Na sobotni trening ruszyłem lekko przeziębiony. Obym się nie dorobił. Ciężko wstaje się z ciepłego łóżeczka ale charakter trzeba kształtowa. Wiało z rana a zatem rozgrzałem się i porozciągałem w domu. Zaplanowałem trasę do Łomaz i z powrotem. Początek jak zawsze pierwszy kilometr po drodze z nierównościami. Z rana w lesie miejscami jeszcze podłoże oblodzone i w sportowych butach ślizgawka. Miejscami slalom między kałużami. Wybiegłem na asfalt i pognałem pod wiatr. Ubrać nie ubrałem się z a ciepło. Jaka zawsze liczyłem na hart ducha i ciepło biegowe.

      Po 3 km wiatr był uciążliwy i dawał w twarz. Biegłem równo ponad 5  minut na km. Z każdym kolejnym było trudniej. Po pierwsze sam fakt przebierania nogami po asfalcie źle na mnie wpływa. Jeżeli biegnie kilka osób lub na zawodach to owszem jest fajnie. Indywidualnie to nie koniecznie. Jakoś trudno było mi zebrać myśli do rozważań. Skupiałem się bardziej na kilometrach. Muszę sobie wybić z głowy dystans bo to zaczyna mi przeszkadzać. Lepiej będzie biegać w określonym czasie  od 40 minut do 2 godzin na wybieganie. 

      Koło cmentarza w Łomazach zrobiłem nawrót i połowa dystansu za mną. Teraz z wiatrem miało być lepiej i tylko miało. Ciężko mi się biegło. Może dlatego, że przemarzłem na początku i zaczęło mnie w biegu telepać. Dawno nie chorowałem. Zerwałem się trochę i przyspieszyłem. Zdało się to tylko na jakiś kilometr ponieważ od 8 km już człapałem. Męczył mnie katar. Jakoś te dwa kilometry dobiegłem i wyszła dycha w 53:30 słaba dycha ale zawsze dycha. Nie miałem nawet siły na rozciąganie. Złapały mnie bóle brzucha. Z rana też nie piłem nic a ni nie jadłem tutaj też była przyczyna. Cóż odchoruję ten trening zapewne miało być inaczej. Ponowne zatraciłem rytm treningowy.

niedziela, 14 grudnia 2014

Wieczorny trening
10.12.2014r.


W środę wieczorem wyruszyłem potruchtać aby rozruszać się. Nie był to jakiś długi trening ale swoje kółko przebiegłem. 7,5km w spokojnym tempie po śliskiej nawierzchni.  Staram się biegać co 2 dzień. Ważne aby biegać regularnie.

wtorek, 9 grudnia 2014

Rozbieganie
08.12.2014 r.

        Po starcie na 10 km czułem się delikatnie zmęczony. Trening po zawodach to rozbieganie bardzo spokojne. Przy rozciąganiu odczułem ból w udach. Po rozgrzewce zacząłem truchtać aby z czasem przejść do spokojnego biegu po polnych drogach Studzianki. Wysiłek włożony w ostatni start po takiej przerwie zrobił swoje. Biegnę wolno jak na mnie po zaśnieżonych drogach. Jest trochę ślisko i muszę uważać. W tym czasie układam sobie plan treningowy w którym wróce do długi wybiegań raz w tygodniu. Wskazane też aby porobić w miarę pogody tempówki. Wszystko to na będę starał się trenować w wolniejszym tempie niż poprzedniej zimy. Zimę chcę przebiegać tak aby nie przetrenować się. W tym roku po zimie i mocnych biegach na wiosnę w połowie czerwca już sezon mi się skończył ze względu na przetrenowanie. Odpocząłem i dalej mogę snuć biegowe plany.

            Ostatecznie robię małe kółeczko 7,5km w coś około 40 minut.


niedziela, 7 grudnia 2014

Dobry start na dychę
06.12.2014 r.

W Mikołajki rzutem na taśmę wystartowałem w biegu na 10 km w lesie kabackim w Warszawie.Zamiast treningu postanowiłem zmierzyć się na 10 km. Nie startowałem od sierpnia czyli ponad 3 m-ce. Sam byłem ostatnio ciekawy swojej formy. Mimo, że jakoś ochoty do starów nie przejawiałem w ostatnim czasie to teraz jakoś chciałem przejść test. Dlaczego test a to w związku z swoja formą. Na treningach nie schodziłem poniżej 4:55/km.
Dojechałem na miejsce, prawie na miejsce. W jednym z marketów było Biuro Zawodów. Odebrałem pakiet a w nim czapka mikołajowa, wielka czekolada, numer startowy oczywiście na agrafki (zardzewiałe), dwie świeczki w gwiazdki. Przebrałem się na miejscu i podreptałem w stronę strefy startu. Pobłądziłem trochę zanim dotarłem na polanę. Zrobiłem porządną rozgrzewkę i po zostawieniu rzeczy na raty to w busie organizatora to w namiocie.Wypiłem izotonik i oczekiwałem już tradycyjne 5 minut aby pójść na start.

Co ciekawe panie wystartowały 5 minut wcześniej przed Panami. Czułem moc. W Warszawie zawsze miałem dobre starty. Coś mi mówiło, że tym razem tez będzie dobrze. Przesunąłem się do przodu i stanąłem w czubie blisko 400 zawodników. Prawie wszyscy w czapeczkach mikołajkowych a nawet całych mikołajowych strojach. Gdzieś tutaj zaczepiłem z swoją faciatą






3,2,1 start ruszam z tłumem. Początek trasy chaotyczny i takie przetasowania. Bieg odbywa się po lesie. Są zamarznięte kałuże a podłoże twarde. Dobrze,że to las mi sprzyja. Zerkam na 1 km i o dziwo 4:18 i nie czuję ze to był kilometr. Spoglądam do kogo mogę się czepić. Padło na zawodnika w białej koszulce. Widzę,że grzeje dobrze. To ja za nim. na 2 km już widzę bardzo dobre tempo ten kilometr 4:15. Mój "zając" trzyma tempo. Powoli doganiamy pierwsze panie. Niestety robi się lekki korek i trzeba szarpać przy wymijaniu a i z drugiej strony po nawrocie wraca czołówka. Na 3 km widzę, że trzymam tempo 12:30. Ola la zasuwam dobrze i nie czuję tego. Zapewne ilość zawodników też robi swoje bo nie biegnę sam. Powoli zawodnik w  białej koszulce widzę traci na tempie. Mijam go i szukam kolejnego. Jest następny ubraniu w zielone paski. 4 km mocno i widzę ze facet leci koło 4:10 na km. Teraz krok za krokiem biegnę za nim w odległości kilku metrów. Dobiegam do półmetka i lekka konsternacja bo mam 20:14 to bardzo mocno. Aby to utrzymać.
Lecę za upatrzonym biegaczem. Trasa nie jest zbyt krętą z długimi prostym i kilkoma małymi podbiegami oraz zbiegami. Już mijam więcej osób mając ciągle na widoku obiekt za którym gonię. W pewnym momencie chciałem go wyprzedzić, ale zastopowałem w obawie,że nie utrzymam. szok mnie dopadł gdy po 8 km zobaczyłem czas 33:01. To toż lecę na życiówkę. I wtedy stało co to odczuwałem od co najmniej 3 km a mianowicie pragnienie. Nie było punktu odżywczego. Tego mi teraz brakowało. Zacząłem oddychać głębiej i rozpaczliwie pytać zawodników o wodę. Zgrzałem już się porządnie. Cóż mam kryzys a kilka łyków bałoby mi sił. Przez 9 kilometr biegłem wolniej jak zerknąłem 5:05/km Z perspektyw biegu tragedia. Jak zobaczyłem ostatni to zorientowałem się ze mijają mnie masowo inni zawodnicy. Zmobilizowałem się i zacząłem walczyć do końca. Ostatni kilometr przycisnąłem nie tak szybko jak do 8 ale 4:10 wyszło z finiszem. Na ostatniej prostej nie dałem się nikomu wyprzedzić. Na mecie czekał na mnie mój najwierniejszy kibic -Asia. Dziękuję.
Na mecie mój stoper wskazał 42:27 to trzeci wynik na dychę jaki osiągnąłem odkąd biegam. Dało mi to 44 miejsce na 397 zawodników, którzy ukończyli zawody. Oficjalne wyniki tutaj http://biegi.waw.pl/2014/12/bieg-mikolajkowy-2014-12-06-wyniki/#more-9532 Jak widać wyszło 42:29. Wygrał Radosław Helon z czasem 32:15
Nie zakładałem w ciemno nawet takiego rezultatu. Nie ma nawet niedosytu po tym słabym 9km. Dostałem ładny medal

 potem rozciąganie i barszcz z uszkami, herbatka i jabłko.
Uważam, że jak potrenuję to będzie jeszcze lepiej. Teraz czas na treningi bo przebiegana zima to bardzo ważna rzecz.

środa, 3 grudnia 2014

Wieczorny trening
03.12.2014 r.

Kolejny trening po Studziance odbyłem wieczorową porą. Temperatura -9 a więc rześko się zapowiadało. Rozgrzałem się i cieplej ubrałem. Ruszyłem z latarką. Okazało się, że księżyc tak przyświeca iż jego blask mi wystarczy. 

Początek jak zawsze na wejście w bieg. Oddycha się bardzo dobrze. Z drogi piaskowej na asfalt i mknę tempem sporo ponad 5/km. Po 2,5km skręcam w polną drogę. W porze letniej jest tutaj pełno piachu ale teraz wszystko przymarzło. Nie ma kiedy rozmyślać bo kilometr za kilometrem i po 26 minutach ma 5km. 

Dzisiaj łagodnie i tak aby czerpać radość z biegu. W kolejnych dniach wybieganie około 15km jak w ubiegłym tygodniu przez 4 miejsowosci.
Dzisiaj wyszło 7,5km w 38 minut. Liczy się podjęty trening a czas to zawsze jakoś mnie prześladuje aby sprawdzać w celach statystycznych.

wtorek, 2 grudnia 2014

Trening z żoną po lasku bielańskim
29.11.2014r.

        Po raz pierwszy od niepamiętnego czasu zachęciłem żonę do treningu biegowego. Będąc w Warszawie wybraliśmy się do lasku bielańskiego. Temperatura poniżej zera i lekko wiało. Na początek rozgrzewka i rozciąganie. Następnie ruszamy spokojnym truchtem. Biegliśmy bez szarpania tempa. Chodziło głównie o rozruch i aktywność na powietrzu.
 
     Po jakiś 2 km było już ciepło. Zbiegliśmy z górki pod którą zamierzaliśmy wracać. Trasa wśród alejek dobrze oświetlona. Podłoże niestety asfalt i kostka. Po nawrocie czekała nas wspinaczka i podbieg. Okazała się nie taka straszna jak by się zdawało i żona dzielnie sobie poradziła bez żadnego kryzysu. Brawo-) Pokonaliśmy to wzniesienie. Przez 40 minut zrobiliśmy ponad 5km. Zależało mi też na udziale żony w treningu tak aby zobaczyła jak to jest. Z drugiej strony chodziło mi także o utrzymanie aktywności biegowej. 

sobota, 29 listopada 2014

Bieg przez 4 miejscowości
27.11.2014r.


     W czwartkowy wieczór wybrałem się na wycieczkę biegową, Temperatura poniżej zera i do tego wiało. Zebrałem się w końcu na wybieganie. Do ubrania termoaktywnego dorzuciłem bluzę dresową i zabieram latarkę oraz narzutkę odblaskową. Wyruszyłem ze Studzianki polną drogą w kierunku Dokudowa. Po kilometrze 5:18 to tak nawet spokojnie, Wbiegam w Dokudowie na asfalt. Teraz kilkanaście kilometrów po szosie ale w większości oświetlonej. Kilometry mijają szybko, Na pomiarze po 5km 26:26 więc nie jest za szybko. Przebiegam przez Ortel Książęcy. Już po 7 km czuję jak jest ciepło. W Ortelu Królewskim trochę przyspieszam. Mimo wieczorowej pory to ruch pojazdów jest spory. Zmusza mnie to do zbiegania co jakiś cza na pobocze. Kierowcy przy wymijaniu denerwują się i trąbią bo zapewne ich to razi ze w takie zimno ktoś zajmuje im kawałek drogi urządzając biegi
 
       Na 10 km mam 52:16 i taki sobie rezultat ale to trening. Czas nie gra jednak tutaj roli ważny jest sam trening teraz dla mnie. Nauczyłem się sprawdzania czasów oj taki nawyk. Dalej przebiegam przez Ortel Królewski mając za sobą 12 km. W Studziance jeszcze wychodzi mi 2 km i kończę na 14 km. Czuję się świetnie. Ten trening był rześki i dobry dla organizm. W chłodzie biega się dobrze i to wpływa na lepsze funkcjonowanie organizmu.