piątek, 27 listopada 2015

Dalsze urozmaicenia treningowe
Poniedziałek 23.11.2015  zrobiłem marsz 5,8 km i poszło nieźle. Może na nordic walking powinienem się przerzucić?

We wtorek 24.11.2015 bieg 12 km wieczorem z latarką w ręku. Pobiegłem po polnych drogach poprzedzając rozciąganiem. Pierwsze dwa kilometry na dogrzanie i dopiero do 3km zacząłem przyspieszać od 4:54 do parę sekund do 4:16. ważne aby nie przekraczać 10 sekund różnicy. Nie spoglądałem na zegarek. na 8 km raz tylko się pomyliłem. Ostatnie dwa kilometry zwalniam na schłodzenie.
W tygodniu robię tez brzuszki i plank 3 raz z każdym tygodniem o jeden dzień więcej a z do 6 dni w tygodniu.

W czwartek 26.11.2015r. z rana -5. Na rozruch dyszkę pobiegłem pod 4:55/km bez zbyt długiej rozgrzewki.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Więcej ćwiczeń mniej biegania
Chłodne miesiące to czas na zwrócenie uwagi przede wszystkim na ćwiczenia siłowe, wzmacniające oraz na kręgosłup. Pompki, brzuszki  oraz trening biegowy.

Zacząłem ćwiczenia i gdy w środę udałem się na trening po asfalcie to po nim odczułem w łydkach. 13 km po asfalcie średnio około 5:00/km jednak dało się nieznacznie odczuć. w godzinach wieczornych z odblaskami, kamizelką i latarka ruszyłem pod wiatr. Po 1,5km miałem już wiatr w plecy w lesie i biegłem równo. Dalej po 7 km trochę się to zmieniło i dmuchało z prawej strony. Zrobiłem te 13 km w 1 godzinę i 4 minuty.

Dwa kolejne dni to pompki, brzuszki , plank i ćwiczenia na kręgosłup. W sobotę chciałem zrobić sobie sprawdzian od 6:00 do 3:30. Rozpędzałem się z kilometra na kilometr ale chyba za szybko bo po 7 który zdecydowanie za szybko 3:52 i...wysiadłem. Nie dałem rady dalej cisnąc. Co 10 sekund na kilometrze mnie złamało. To jest też skutek ćwiczeń gdzie niektóre partie mięśni mnie bolą. Z czasem przyzwyczaję się. Ogólnie pozbierałem się potem na 4:40 i 13km w godzine zrobiłem.

Dziwne te moje treningi bo nie obrałem żadnego celu i biegam jak leci. 

środa, 18 listopada 2015

Mocny weekend

W weekend zafundowałem 3 różnorodne treningu.
W piątek wybrałem się na basem aby przepłynąć kilometr. Chciałem sprawdzić mi to zajmie.  Liczyłem,że pól godziny, Niestety 35 minut walczyłem aby przepłynąć 35 długości basenu. Wynik bardzo słaby. Jednak mam punkt odniesienia aby trenować.

Sobota 14.11.2015 r. 

Mała wycieczka Biegowa

Postanowiłem pobiec dwadzieścia km. Od maratonu warszawskiego ponad półtora miesiąca nie biegałem 2 godzin ciągiem. Zabrałem picie oraz pas z bidonami i w drogę. Pierwsze dwa kilometry dogrzanie spokojnie a potem w okolicy 5:10 z wiatrem. W drodze powrotnej niestety tempo spadło bo walczyłem z podwiewani. Po drogach polnych i lasach, po błocie i wodzie biegło mi się dobrze. Zrobiłem 20,5 km  1:48. 

Niedziela 15.11.2015r.

Po wybieganiu ruszyłem na rower chcąc przejechać 30 km. Wiało mniej niż w sobotę ale padał deszcz. Jechała mi się nieźle do 22 km. Potem niestety brak obycia tylu km z siodełkiem zrobił swoje. Jakoś dojechałem 30km w prawie tyle samo co biegłem 20km poprzedniego dnia. Były kilometry gdzie gnało się poniżej 3minut. Chyba wprowadzę rower do urozmaicenia treningowego.
 

piątek, 13 listopada 2015

XXIII Łukowskie Uliczne Biegi Niepodległości

Chcąc upamiętnić Dzień Niepodległości pojechałem z tatą na bieg do Łukowa. Warszawy od razu nie brałem pod uwagę, ze względu na dużą liczbę zawodników i komercyjny charakter tej imprezy. Nie startowałem nigdy w Łukowie więc tam chciałem spróbować. Dystans 6, 70 jak było zapisane w regulaminie. Na miejscu okazało się że to kółka nie 2 czy 3 ale aż 6. Psychicznie już mnie to przed startem zdołowało. Nie nawidzę biegać kołek. Robi mi się po prostu nie dobrze. Trochę popadało ale było 14 stopni. Trasa po asfalcie z zakrętami więc łatwo nie będzie. Dodatkowo trudno było mi się zdecydować jak biec. Czy tak jak zawsze rozpędzać się czy ruszyć ostro z kopyta. Oczywiście przeważyła druga opcja. Zrobiłem porządna rozgrzewkę ze skipami, przebieżkami i rozciąganiem. Pobiegłem an krótko w spodenkach i koszulce bezrękawniku. Na starcie stanęło około 60 zawodników. Start wprawdzie przeciągnął się ale sprawnie wszystko poszło.  Ruszyliśmy mocno ja wystartowałem jak z katapulty ostro. Nie wiem dlaczego ale nie panowałem zbytnio nad emocjami i tak wyszło. Przyznam,że tak chciałem. Trasa wiodła ulicami łukowa z zakrętami i kałużami. Trochę to miało wpływ na bieg. Pierwsze kółko 3:58 a był to dystans około 1100 metrów. Bardzo dobrze, a nawet super. Czołówka podarła ostro. Ja skupiłem się na trzymaniu własnego tempa. O dziwo drugie kółko też 3:58 z tym,że teraz było 1060 metrów i nikt mnie nie wyprzedził a ja jednego zawodnika. co 2 kółko dopingowałem tatę który szedł z kijkami. Tutaj trochę sekund traciłem. 3 okrążenie nawet utrzymałem tempo 3:59. Na 4 zaczęło minie mdlić i podnosić. W głowie kręciołka. Zacząłem walkę z tą psychiczna barierę. Brakowało mi też łyka wody. Nie zabrałem ze sobą a an trasie nie było. Czułem, że mam kryzys na takim dystansie. W sumie kryzys to taki mały bo zwolniłem do 4:10. Wg wyliczeń byłem 10. Piąte kółko już dałem się wyprzedzić koledze Ryśkowi Królowi a tam maiłem go gonić. On mnie dopadł w połowie 5. Nie ryzykowałem biec z nim. Mogłem, jeszcze bardziej spuchnąć. To kółko 4:12. Nie tak nie mogło być ostatnie muszę się zmobilizować i nie dać wyprzedzić. Trochę pooglądałem się celowo aby dogonił mnie kolega z klubu Krzysiek Majewski. W końcu doszedł mnie i już słyszałem jego oddech oraz kroki obok nie. Wtedy przyspieszyłem i uciekłem mu dobiegając w 25 minut 3 sekundy. wyszedł mi dystans 6,55 a maiło być 6,7 km. Otarłem się o punktowane miejsce (nagradzano miejsca 1-6) bo byłem 7 a ogólnie 11. Z kolei tata załapał się na podium i zajął 3 miejsce. Gratulacje.

Mój start był bardo chaotyczny i nie przemyślałem strategii. Z drugiej strony jest punkt wyjścia do nowego sezonu jest dobry. W porównaniu do listopada roku ubiegłego jest znaczna poprawka, bo biegam poniżej 4 już nie tylko 1-2 km. 

czwartek, 12 listopada 2015

Poniedziałkowy trening

W poniedziałkowe popołudnie zrobiłem rozruch, ćwiczenia wzmacniające i bieg po piaszczystym podłożu na dystansie 6,6 km.  Leciutko i bez zbytniego przyspieszania. To kolejny wolny trening. Na szybszy bieg przyjedzie czas 11 listopada w starcie w Łukowie. Tam zweryfikuje jak spokojne trenowanie ma się do szybszego biegu. Czuję, że wytrzymałość biegowa raczej spadła. Chciałbym polecieć tak jak test Coopera po 3:40/km i zorientować się ile jestem w stanie takim tempem wytrzymać. Ten czas będzie wyznacznikiem na kolejny sezon na piątkę. Zadanie bardzo ambitne, ale ja przepracuję dobrze okres zimowy to może i nawet dychę na wiosnę dam radę polecieć tak dobrze. Muszę skupić się też na ćwiczeniach kręgosłupa bo przy krótkich szybkich dystansach typu 5 lub 10 km zaczyna mnie po biegu boleć. Do tego dołożyć elementy siłowe i wzmocnienie mięśni brzucha. Sporo osób mówi, że to tez pomaga w osiąganiu lepszych wyników. Jeszcze 3 lata temu trudno było mi utrzymać 4:30/km w biegu na 5 km. Teraz 3:55 jest do wykonania. Wymaga to treningów i zmiany ich charakteru tak aby nie było monotonii. Wiadomo na to wpływ ma tez siedzący tryb pracy i dłubanie naukowe wieczorami.

wtorek, 10 listopada 2015

Roztrenowanie

W okresie roztrenowania w tygodniu zrobiłem jedynie dwa treningi biegowe oraz marsz w sobotę który można zaliczyć także jako element roztrenowania. Nie chodzi się normalnie 17 km i przy tym zwiedzając. 

W poniedziałek 2 listopada 2015 roku dycha w średnim tempie 5:06 bez większego wysiłku. Nie odpuszczam rozciągania i rozgrzewki. Teraz w okresie jesiennym większy nacisk położę na gimnastykę w połączeniu z pompkami i brzuszkami.

W środę 4-go postanowiłem pobiec po asfalcie kilkanaście kilometrów. Już po pierwszych kilometrach czułem kolana. Niestety asfalt dalej mi nie sprzyja. Jednak 14,5 km zrobiłem średnio 5:12 starając się pobiec równo.

środa, 4 listopada 2015

Biegowe podsumowanie października



Liczba założonych treningów: 14
Liczna wykonanych treningów: 13
Liczba treningów w tygodniu: 3
Liczba startów w zawodach: 1
Życiówki: 1,  Test Coopera 3280 metrów
Ogólna liczba kilometrów we październiku 2015: 140,58 km
Liczba km w 2015 roku: 1822,09 km
Inna aktywności:  pływanie brzuski, pompki, przebieżki
Średnia liczba km na treningu: 10,76 km
Średnia na kilometr: 5:03
Liczba godzin spędzonych na treningu: 11,34

Październik a zwłaszcza jego końcówka to stopniowe zwalnianie i czas na wypoczynek. Jeden start taki sprawdzający bardziej. Do 2015 km pozostało około 200 km. Myślę, że dam radę zrobić założonych 2015 km w 2015 roku.

wtorek, 3 listopada 2015

Końcówka października


31.10.2015 r.
 Wybieganie na koniec tygodnia zaczynam w tempie Asi z która biegnę 4 km a potem już wg swojej prędkości. Mimo tego staram się przyspieszać z kilometra na kilometr. Biegnę z każdym kilometrem o kilka sekund szybciej tak aby jeden był poniżej 4 minut.Dlaczego tak? Zaczynają mi się nudzić wolne treningi. Wyszło 14,5km po polnych drogach i lesie.


29.10.2015 r.
Dycha po polnych drogach w spokojnym tempie średnio 5:05. Taki trening to relaks i obcowanie z naturą. Po drodze jak na każdym treningu mijam sarny i coraz częściej łosie.


26.10.2015 r.

Ostanie treningi to bieganie z tempem narastającym i dużo ćwiczeń. Biegam wieczorem z latarka i i całą gamą odblasków. Średnio jest to 10- 12 km 3 razy w tygodniu. W poniedziałek porwałem się na bieg z przyspieszeniem na każdym kilometrze . W blasku księżyca biegło się bardzo dobrze. Dojechałem do 4:20 tak aby bardzo się nie zapędzić.
 

czwartek, 29 października 2015

Start na niepełną Dychę

W niedziele pojechałem do miejscowości Pościsze koło Międzyrzeca Podlaskiego na bieg przełajowy. Bieg ten cieszył się umiarkowanym zainteresowanie ale miał ważny aspekt... elektroniczny pomiar czasu. Mimo,że zgłosiło się około 40 Uczestników to taki kameralny star okazał się dla mnie udany. Po liście startowej założyłem sobie,że powinienem pobiec lekko poniżej 40 minut. Pierwszy raz przyjąłem opcję zajęcia konkretnego miejsca. Wydawać by się mogło, bez ambicji ale nie chciałem się szarpać. Rozgrzewkę porządna zafundował mi późniejszy zwycięzca Damian Walczak. 1,5km truchtu i porządne rozciąganie oraz przebieżki. 
Start zacząłem ruszając za czołówką. Trasa początkowo asfaltowa pozwoliła na pierwszy kilometr poniżej 4 czyli 3:56. Biegłem za 4 zawodnikami których postanowiłem się trzymać w miarę możliwości. Na drugim kilometrze był piach i tempo zeszło do 4 minut. Takie chciałem utrzymać pamiętając o założeniu startowym. Nie specjalnie rwałem się do prowadzenia tej grupy. wlałem biec za innymi. Powoli grupa się rozciągnęła. jedni zostali inni poszli do przodu. Wolałem biec sam w pewnej odległości. Zabrałem pas z woda i izotonikiem. To mi trochę przeszkadzało w komforcie biegu. Jednak bez picia nie dało rady. Po 3 km byłem na piątym miejscu. Biegło się dobrze i co ważniejsze równo. Na 4 km miałem kilka sekund poniżej 16 minut. Biegliśmy ponownie po asfalcie. na nawrocie już wiedziałem, że nie będzie pełnej dychy
wychodziło 4,72 km a i czas 18 minut 38 sekund też mówił swoje.
Powrót po tej samej trasie pokonałem sam utrzymując tempo. Widziałem dwóch zawodników jakieś 150 metrów przed sobą. Jednak nie zaryzykowałem ich gonić.  Nie czas teraz na mocne ściganie. Do metry dobiegłem na piątym miejscu z wynikiem 36:53. Był to dystans około 9,5km. Na mecie czekał na mnie mój najwierniejszy kibić - Asia. Ostatnie kilkaset metrów przyspieszyłem nieznacznie. Na mecie oczywiście pamiątkowy medal. Był to dobry start w jesiennym słońcu. Zawody wygrał Damian Walczak (SKB KRAŚNIK) z czasem 30:41. Spotkałem, też Panią Rektor z Uniwerka

środa, 28 października 2015

Biegać jeszcze lepiej


24.10.2015
Bardzo swobodny i luźny trening. Troszeczkę tylko rozgrzewki i trucht  6,5km. Na koniec kilka minut rozciągania.

22.10.2015r.

Ostatnie dni to chłód i pogorszenie się warunków atmosferycznych. Przyszedł czas aby odłożyć spodenki i koszulki na trening a założyć cieplejsze ubrania. Jasne, że teraz w okresie roztrenowania trzeba dbać o to aby się nie przeziębić. Kilka dni dokładnie 3 odpoczywałem bo padało ale nie tak do końca. Poćwiczyłem we wtorek rozciąganie i wracam do pompek, które robię seriami od 8 do 10 powtórzeń. Na trening w poprzednim tygodniu ruszyłem dopiero w czwartek.  Czuję, że tempo 4:40 nawet na rozbieganie nie robi dla mnie problemu. Jednak to za szybko. Wcześniej było to 5:30. Biegam teraz swobodniej bez planu ale z każdym kilometrem przyspieszam a potem po osiągnięciu 4:20 czy 4:30 zwalniam do czasu schłodzenia. Dołożyłem tez do tego przebieżki na 100 metrów. Tym razem 8 powtórzeń ale z przerwami po minucie między każdym 100 metrów. Wykręciłem 12 km w średnim tempie 4:40 plus 8 setek (więcej jakieś 125 metrów) po około 20 sekund każda.
Cóż robić aby biegać jeszcze lepiej? Dobrze zregenerować się po tym sezonie i urozmaicać trening choćby basenem, rowerem czy ćwiczeniami na brzuch i kręgosłup. To będzie punkt wyjścia do dalszych treningów. 
 

wtorek, 20 października 2015

Treningowe rozbudzenie



Po ostatnim ślamazarnym treningu  nastał czwartek i tutaj już było żwawiej. Rozgrzewka i rozciąganie zdecydowanie lepiej mi poszły. Postanowiłem polecieć z narastającym tempem od truchtu przyspieszając co kilometr. Zabrałem z sobą pas z pojemnikami z wodą. Pije kilka łyków co 2 km to taki już nawyk. Biegło mi się zdecydowanie lepiej niż poprzednio. Z każdym kilometrem nakręcałem się jeszcze bardziej. 
Pierwszy kilometr powyżej 6 minut. Dalej szlo już coraz lepie bo poniżej 5 i przez 4:50, 4:28 do 4:09 najszybszy ten ostatni. 
wykręciłem ponad 10 km bardzo swobodnie. Po wybieganiu w weekend trzeba będzie powrócić do przebieżek i pracy nad szybkością. 

poniedziałek, 19 października 2015

Leniwy trening
We wtorek nie chciało mi się wcale biegać. Już miałem odpuścić ale na siłę wyszedłem potruchtałem i porozciągałem się. Nie raz samo wyjście już pomagało. Tym razem nie. Wyruszyłem jak ślimak na małe kółko około 6,5 km. Kilometry człapałem tak mi się dłużyły. Nie mam motywacji czy jak. Rzadko mi się zdarza a właśnie tak było tym razem,że nie miałem ani werwy ani chęci biegać. Wymęczyłem ten trening tak jak na odklepanie. Czasami tak bywa,że nie idzie ni jak. To efekt braku motywacji i celu biegowego, którego jak narazie nie określiłem. Odpuściłem przyspieszenia i kolejny tydzień jeszcze roztrenowanie zrobię.  Myślę, że to chwilowe i będzie lepiej następnym razem.

środa, 14 października 2015

Wybieganie
Sobotnie wybieganie przypadło Z Asią w lasku Bielańskim. Na początek lekka stateczna rozgrzewka i trochę rozciągania. Dalej ponad 6 min na km po lesie wśród jesiennej aury. Tempo dostosowuję do Asi. Liście skrzypią pod butami, pogoda w okolicy 10 stopni. Po paru pierwszy kilometrach zostaję sam i przyspieszam nieznacznie do 5:30 i kieruję się na zmianę nawierzchni. Zmieniam na asfalt i kostkę. Wody zbyt dużo nie piję w trakcie. jedynie co ciągnie trochę do przyspieszenia. Zatem każdy kilometr szybciej. Wszak czekał na mnie kurczak. Im szybciej przebiegnę tym szybciej go skosztuję-) po 4 km wracam do lasku na dwa kółka. Powrót to mocniejszy kilometr poniżej 5 i schłodzenie 1,5km. Na koniec wykonuje kilka ćwiczeń rozciągających. W następnym tygodniu będzie mniej monotonii i zacznę trochę kilka serii akcentów po 100-200 metrów

wtorek, 13 października 2015

Lekki trening

W okresie roztrenowania nie ma potu i wysiłku. Spokojny trucht na 8 km trasie po polnych drogach to sama frajda.  Tempo takiego biegu to powyżej 5 minut na kilometr. Oczywiście ciągnie aby przyspieszyć. Kilometrówek nie będzie szybko. Po dwóch tygodniach dołożę trochę przebieżek aby przebić monotonię.  Trzy treningi wg schematu żwawszy bieg, spokojny i przebieżki oraz wybieganie po około 15 km tak pociągnę październik i listopad. Może w między czasie 2-3 starty w zawodach na dychę lub piątkę.

piątek, 9 października 2015

Roztrenowanie po maratonie
Po maratonie nie ma śladu. Wyszukuje w sieci zdjęć i nagrań. Kilak fotek pozostaje na pamiątkę. Teraz czas na roztrenowanie. Nie kładę się i leżę. Trzeba trochę przytyć i odbudować mikrouszkodzenia. Zmniejszyłem zakres  z 5 dni treningi do 3 w tygodniu. Nie robię kilometrówek. w kolejnym tygodniu porobię trochę przebieżki i zacznę powoli robić ćwiczenia. Potem poszukam zawodów na jakaś dyszkę.
W poniedziałek po południu po rozgrzewce i rozciąganiu wyruszyłem na dyszkę. spokojnie i powoli kilometr ciągnął się za kilometrem. Oczywiście po drogach polnych i lasach. Korciło przyspieszyć ale optymalnie trzymałem się 5:20 cop wydawało mi się żółwim tempem. Przyspieszę na kolejnym treningu. 10,5 km w niecałą godzinkę tak aby utrzymać rytm. Na koniec rozciąganie. Wszak warto trenować aby potem w wspominać takie oto chwile



 

wtorek, 6 października 2015

Sprawdzian biegowy, czyli Test COOPERA na 5+ 


Po lekkim treningu 3 dni odpoczywałem i regenerowałem się od biegania. W sobotę zdecydowałem się na test COOPERA, którego nie robiłem z 10 lat. Ostatnio miałem 3 km w 12 minut. Teraz należało zrobić 3100 metrów co najmniej. Dla mnie o tyle zła informacja, że test był na bieżni. Na tego typu nawierzchni nie biega mi się zbyt komfortowo. Pojechaliśmy z Asią i koleżanką na stadion AWF-u w Białej Podlaskiej. Spóźniliśmy się niestety ponieważ mocna grupa w której chciałem biec już była na bieżni. Trudno pobraliśmy wysokie numery 171-173 i czekaliśmy. Rozgrzewkę zrobiłem tak jak do piątki. Trucht, rozciąganie i sporo skipów, przebieżek oraz przyspieszeń. Test biegało sie w grupach po 20 -25 osób wg nadanych numerów startowych.

Zanim kolejka doszła do Nas to zleciało ze dwie godziny. Porozmawiałem z znajomymi w między czasie przypatrując się biegaczom. Pobiegliśmy w ostatniej grupie. Ustawiłem się z przodu szukając kogoś z kim mogę podkręcać tempo. Znalazłem w końcu jednego, który biega lepiej ode mnie dychy. Ustawiamy się w pierwszej linii


Startujemy. Ruszam pierwsze kółko z impetem 1:25 pierwsze kółko i zamiana w prowadzeniu stawki. 

Biegło się bardzo lekko. Drugie kółko słabiej 1:28 więc ja przejąłem prowadzenie i podkręciłem trzecie wszyło 1:23. Pierwszy kilometr 3:42 więc bardzo dobrze. Kolejne kółka mijały 1:24-1:27 gdzie zmieniliśmy się  co kółko.





i tak do 6 okrążenia gdy zostałem sami i brakowało mi kogoś kto pociśnie ze mną jeszcze kilkaset metrów. Końcówkę podkręciłem mocniej. Ostatecznie w 12 minut zrobiłem 3280 metrów. Dało mi to średnio 3:40/km. Test wypadł bardzo dobrze. W sumie wśród 200 Uczestników miałem najlepszy wynik. Asia i Sandra pobiegły tak jak zakładały osiągając dobre wyniki.

poniedziałek, 5 października 2015

Biegowe podsumowanie września

Liczba założonych treningów: 18
Liczna wykonanych treningów: 13
Liczba treningów w tygodniu: 4
Liczba startów w zawodach: 1
Życiówki: 1,  maraton 3:20:44
Ogólna liczba kilometrów w sierpniu 2015: 224,73 km
Liczba km w 2015 roku: 1681,51 km
Inna aktywności:  rower, brzuski, pompki, przebieżki
Średnia liczba km na treningu: 17,28 km
Średnia na kilometr: 5:01
Liczba godzin spędzonych na treningu: 18,37


To był piękny miesiąc do biegania a zwłaszcza jego 27 dzień czyli mój start w maratonie. Zwieńczenie 18 tygodni przygotować. Końcówkę przed maratonem to już odpuszczałem. Obawiałem się o przeciążenie. 5 dni odpoczynku przed maratonem spowodowało głód biegania. Teraz będę zwalniał i biegał 3 dni w tygodniu.

środa, 30 września 2015

Rozbieganie po maratonie i pierwsze wnioski


Emocje już opadają po maratonie. Pierwszy raz od dawien dawna bieg mi po prostu wyszedł. Jestem bardzo zadowolony i nie mam czego się przyczepić. Zrealizowałem strategie na maxa a nawet ponad plan. Wszystko zagrało jak należy: dieta, treningi, odpoczynek i czas. Dobrze, że połówkę pobiegłem 5 tygodni przed maratonem i ostatnie dni przed startem wyluzowałem. Słuchanie jednak pomaga. Była świeżość i głód biegania.  
Czas na rozbieganie i pierwsze wnioski. Zrobiłem porządną rozgrzewkę i rozciąganie. Nogi mnie trochę bolą w udach i pasma. O dziwo ani na ręce ani na plecy nie na narzekam. We wtorek drugi dzień po maratonie po południu wśród pól i lasów przebiegłem 6,66 metrów spokojnie. Chociaż biegło się jakoś dziwnie. Po królewskim dystansie jakieś 10 do 12 dni regeneracji to na pewno. Potem.. Co potem.? Jak zauważyłem 4 sezon biegam w takich oto butach:
Jest to obuwie z dyskontu kosztujące nie raz mniej niż wpisowe na bieg. Posiadam na zmianę 3 pary i tylko zmieniam na treningach i do startów. Co pół roku dokupowałem kolejna parę a tę najsłabsza odstawiam. W sumie przyzwyczaiłem się i w jednych butach robię około 700-800km. Jednak buty to bardzo dużo jak widzę po biegaczach. Być może dzięki nowemu obuwiu będę biegał równie dobrze jak obecnie. Zagłębię się do lektury i popytam znajomych o lepsze buty. Może ktoś z czytających jest w stanie podpowiedzieć jakie sa dobre sprawdzone buty na asfalt i w teren?
Skoro robię postępy to należy zmienić buty. W tych to można sobie trenować raz czy dwa razy w tygodniu na krótkie dystanse. Nie wiem w jakim biegu teraz wystartować jak odpocznę bo 3 ostatnie starty (półmaraton, dycha i maraton) to porządne życiówki. Żartuję oczywiście jak na jeden rok poprawiłem się na 4 dystansach i wystarczy. Zresztą jak narazie nie mam motywacji. Kolejne plany później. Będę biegał dla siebie aby utrzymać kondycję. Wystarczy mi 3 razy w tygodniu aby mieć 2015 km w 2015 roku. Pozostało mi jedynie 338 km do zrobienia w ciągu 3 miesięcy.