poniedziałek, 4 stycznia 2016

2015 rok=2108 km
To był rekordowy dla mnie rok.  Zakładałem przebiec 2015 i to zrobiłem. Biłem rekordy życiowe na 5, 10 i 15 km oraz w półmaratonie i wyśrubowałem życiówkę w maratonie łamiąc w końcu 3:30 o ponad 9 minut. Pierwszy raz wystartowałem w swojej rodzinnej Studziance. Poza bieganiem czego w kilometrarzu nie liczyłem był marsz, rower, kajaki, basen i coraz więcej ćwiczeń. W 2016 roku moim zamierzeniem jest pobić 1:30 w półmaratonie i systematycznie trenować do.... to się okaże czego.

Grudzień 

Pękło 2015 km. Jeden start w biegu Mikołajów i początek wiosennych przygotowań.  155 km w 12 godzin w biegu. Treningi 3 razy w tygodniu. Pierwszy raz przebiegane świta i czas po nich.
Listopad

Listopad bardziej nastawiony na ćwiczenia i urozmaicenia sportowe. Biegałem mniej kilometrów tylko 131km.

Październik

Kolejna życiówka tym razem tydzień po maratonie w teście Coopera. Zdecydowanie zwolniłem treningi i bardziej było to czas na wypoczynek. Zrobiłem jeden start taki sprawdzający bardziej na dychę w Pościszach k. Międzyrzeca Podlaskiego.  Zrobiłem 140,58 km będąc w biegu 11,34 godz.

Wrzesień

W tym miesiąc skupiałem się na ostatnich przygotowaniach do Maratonu Warszawskiego. Wybiegane 221,9 km w 18 godz. 37 minut. Za 4 podejściem 3:30 złamane i 3:20:44 nowym rekordem życiowym. To był mój dotychczas najlepszy  bieg zarówno pod względem przygotowania jak i taktyki. Po prostu leciałem na ostatnich kilometrach. 

 
Sierpień 
Rekordowy pod względem kilometrażu bo 287 km w 22 godz. 24 minuty ze średnią poniżej 5 minut/km. Ostro po 5 trningów w tygodniu. Półmaraton w Krasnymstawie i życiówka 1:31:28. Tydzień później w końcu dycha poniżej 40 minut. To wisiało w powietrzu. Dalsze przygotowania do maratonu.
Lipiec

Rozpocząłem od treningowej połówki w Adamowie. następnie piątka po raz pierwszy w rodzinnej Studziance. Nie szarpnąłem jej zbyt mocno aby nie przeciążyć się. Na koniec lipca pierwszy raz bieg powstania warszawskiego, który tez przypadł mi do gustu mimo deszczu. 4-5 treningów i przekroczone 200 km a konkretnie 225 w 18 godz. Plus kajaki i rower.
Czerwiec

Miesiąc w którym rozkręciłem się na dobre w przygotowaniach do jesiennego maratonu. Treningi 5 razy w tygodniu robiłem. Doszły pompki, brzuszki i rower. Miło wspominam bieg w Białej Podlaskiej i w Platerowie gdzie pobiegłem pierwszy raz. Wybiegałem 171 km w 14 godz. i 8 minut.
Maj
 
To debiut jako zając w maratonie na 4:15. Fajnie wyszło choć momentami za wolno. Treningi robiłem 4 a nawet 5 razy w tygodniu. Pierwszy raz pobiegłem na Dychę w Siemiatyczach. Maj w biegu przez 15 godz i 29 minut. Dodatkowo wyszło 20 km marszu.
 

Kwiecień

Po tygodniu przerwy po maratonie wznowiłem treningi. Kwiecień to już 4 treningi w tygodniu. Życiówka wyszła w Karczewie na 15 km. Przetestowałem starty dzień po dniu i po 15tce w sobotę pobiegłem dychę w niedzielę i to było ciężkie wyzwanie. Kwiecień 180,2 km w 14 godzin 57 minut.
 
Marzec

Mocny początek bo 1 marca zrobiłem półmaraton w Wiązownej. Potem piątka na Dzień Kobiet, Dycha w Lesie Kabackimi cross maraton Jana Kulbaczyńskiego w wodzie i błocie. Łącznie marzec 172,6 km.

Luty

 Drugi miesiąc był o tyle ważny, że po raz pierwszy w biegu pobiegłem z Asią, która w debiucie wykręciła piątkę z kawałkiem w I Biegu par.
139, 5 km biegając 3 a nawet 4 razy w tygodniu biegając 11 godz. 11 minut

Styczeń

Początek roku spokojny i leniwy 108,5 km w tym dwa starty w Nowy Rok bieg klubowy na 5 km i w końcu na Nocnej Dyszce w Lublinie. Trenowałem 2-3 razy w tygodniu co dał mi 8 godz. 23 minuty biegu.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza