środa, 22 października 2014

Plany i trening
22.10.2014r.


     Po przerwie spowodowanej różnymi perturbacjami zdrowotnymi wracam do biegania. Od razu ustalam sobie ambitny plan treningowy. Ruszam z przygotowaniami do maratonu Zahorów – Kodeń który odbędzie się w końcu marca 2015 . To jedyny maraton w regionie. Niecałe pół roku do zawodów.  Podchodzę do kolejnego wyzwania. Chcę się dobrze przygotować, bo będzie to mój 5 maraton. Rozpoczynam 20 tygodniowy plan przygotowań.


   Trening zaczynam od rozciągania się i gimnastykowania. Jest już chłodno więc zakładam dres i rękawiczki. Do tego słuchawki mp3 i w drogę. Dzisiaj w planie dyszka na delikatnym tempie tzn. w okolicy 5:20 jak dam radę i nie będę gnał. Zabieram też stoper do kontroli czasu co 1km. Zabieram też kamizelkę odblaskową bo jak będę wracał do już widoczność stanie się ograniczona. Wybiegam polną drogą i pierwszy kilometr z wielką radością przemierzam. Potem na asfalt w kierunku Łomaz. Raz poboczem raz asfaltem i w rytmie muzyki lekko biegnę. Czuję spokój i mam czas na przemyślenia. Jest ich dużo i to właśnie lubię w bieganie. Nie tylko można się ścigać ale także medytować. 2i 3 km wg planu po 5:05. Czuję ze wiatr mam w plecy. Za mostem biegnie się jeszcze lepiej. Ruch o tej porze jest całkiem spory i co raz przez ramię zerkam do tyłu. W czasie jesiennym czujność musi być wzmożona. 

    Na 5km koło cmentarza w Łomazach nawrót i jest ten wiatr w twarz. Potrzebuję jakieś 500 metrów aby przyzwyczaić się do większego wysiłku. Przejeżdżające samochody migają światłami lub trąbią. Fajne uczucie jak ludzie rozpoznają i reagują. Teraz nie widuję zbyt wielu biegaczy jak wiosną czy latem.  Po 8 km czuję już ile sił włożyłem w ten trening.  Zapada zmrok ale do końca już 2 km, które w jednym tempie przebiegam. 10 km w 51:05. Dobrze mi ten bieg zrobił. Czuje się zdecydowanie lepiej i trochę odreagowałem. Można wracać po rozciąganiu do codziennych spraw.

czwartek, 16 października 2014

Oblany sprawdzian przed zawodami
16.10.2014r.


Postanowiłem sprawdzić się przed startem w VI Adamowskiej Dyszce. Jak zawsze rozgrzewka i wskok w ubranie biegowe. Nadal biegam w spodenkach i koszulce, nie jest jeszcze tak zimno. Startuję bez napinania się ale mierzę aby przebiec dychę tak w 45 minut. Po 1 km już czuję, że będzie trudno. 2 km to po asfalcie wychodzi całkiem całkiem. Niestety alej po piachach już nie. 3 km ledwo poniżej 5 minut. Próbuję rozkręcić się ale jestem jakiś zamulony. To chyba samotne bieganie tak powoduj, bo nie czuje ducha rywalizacji . Na piątkę wyciągnąłem jedynie 24:39. 

Nie zabrałem picia i to tez ma swoje odzwierciedlenie. Po prostu nie daję rady. Zaczyna padać deszcz i tu kończy się mi trening wracam o domu po kółku 7,5km. Wyszło 36:54 a planowałem w 34 co najmniej.  Tak więc na 2+ wyszedł ten sprawdzian.


Jadę do Adamowa z przekonaniem, że jednak będzie lepiej i pobiegnę poniżej 45. Od ostatniego startu minęło 6 tygodni. Chyba zapomniałem, już jak to jest się ścigać. W Adamowie biega mi się ciężko bo są 4 kółka. Nie wiem jak będzie tym razem ale zapewne trasa ta sama płaska. Podoba mi się tam jednak organziacja i atmosfera. Tak było rok temu http://biegamwstudziance.blogspot.com/2013/09/dycha-w-adamowie-przed-maratonem-w.html
Blisko 15-tki
13.10.2014r.


      Poniedziałek 13-go był dla mnie dniem sprawdzenia się na dystansie ponad 10 km. Dawno dawno nie zrobiłem 15tki. Rozgrzewałem się krótko i ruszyłem drogę. Początek stonowany i bez pośpiechu. Tym razem zabrałem picie aby nie było problemów. Pierwsze kilometry ponad 5:00/km. Przez jakieś 5 km biegłem w miarę równo. Potem trochę przyspieszyłem na polnych drogach gdzie więcej piachu. było to przyspieszenie jakiś 10 s na km. Na 10 km zmieściłem się poniżej 50 minut. 

        Co 2 km uzupełniałem płyny i tak z polnej drogi zbiegłem na szos. Tutaj 2 km szybciej zdecydowanie wyszło. Ostatni kilometr już na schłodzenie. Razem wyszło 14,68km. To był pierwszy taki dystans od czasu biegu Sapiehów na początku sierpnia. Oj ciężko i w nogach odczułem. Na dobre mi to wyjdzie.

poniedziałek, 13 października 2014

Rowerowy trening
11.10.2014r.









        Kolejny trening tym razem rowerowy. Dla dla urozmaicenia postanowiłem trochę pokręcić. Oj dawno nie jeździłem rowerem. Po zrobieniu prawie 25 km było ciężko chodzić. Od czasu do czasu można ale w poniedziałek wracam do biegania może trochę dłuższego wreszcie.

czwartek, 9 października 2014

Dycha popołudniowa
09.10.2014r.


         W słoneczne popołudnie wybrałem się z zamiarem pobiegnięcia dychy poniżej 50 minut. Po rozgrzewce łyknąłem tylko trochę wody i w drogę. Oczywiście skoro sprawdzian to zabrałem stoper. Pierwszy kilometr w 5;10 dalej drugi parę sekund po asfalcie to i szybciej. Na 3 km zacząłem odczuwać pragnienie picia. I teraz zaczęło się. Brak nawodnienia. Niby na 10 km to wydaje się ze wytrzymam ale jednak. Zwolniłem krok i starałem się tylko oblizywać. W gardle już zaschło. Na 5km w normie ale pragnienie dalej nie ustępowało. Biegłem teraz już trochę na aferę. Wydawało mi się,że słońce tak nie pali a jednak pomyliłem się. Szybsze tempo odbiło się po kilku kilometrach. Postanowiłem nie rezygnować i dociągnąć do końca. Nawet na ostatnich dwóch nieznacznie przyspieszyłem.
            Ogółem 10,35km w czasie 50:58 zszedłem poniżej 5minut na kilometr.

środa, 8 października 2014

Człapanie
07.10.2014r.


            Już wbijam się w treningi co drugi dzień. Stale robię 7,5km tą pętlę częściowo po piachu. Na kolejny wybiorę trochę zmodyfikowaną trasą dla urozmaicenia. Nie czuję jakoś chęci ścigania się. Na zawody chce mi się jechać nie ze względu na sprawdzenie formy (ba, formy której nie ma) tylko dla atmosfery i spotkania znajomych biegaczy. Jakoś nie mam chęci na śrubowanie tempa ale tylko na spokojny bieg.   

           Tym razem wiatr mi przeszkadzał, wiało i zapadający zmrok nie ułatwiał przemierzania kilometrów. Cóż w granicach 40 minut zrobiłem 7,5km. Było to bardziej człapanie niż beg ale ważne,że wracam do regularnych treningów. Wszystko kwestia miesiąca i będę we właściwym rytmie biegał.

wtorek, 7 października 2014

Poranny niedzielny bieg
05.10.2014r.

       Bez problemu wstałem w niedzielny poranek na trening. Rozgrzewka i ruszam po znanej pętli. Nie zabrałem tym razem zegarka. To ma być luźny bieg, bez mierzenia czasu. Słonce które się pojawiło zapowiada ciepły dzień. Przebieram nogami tak jak na rozgrzewce. Nie śpieszę się. delektuję się tym wolnym czasem na powietrzu wśród przyrody.
          Mam możliwość przemyślenia jakże istotnych w ostatnim czasie kwestii i poukładania sobie. Nie spostrzegłem się kiedy a zrobiłem 4km. Myślę o starcie i chyba będzie to dycha w Adamowie. Poniżej jest post terminami i miejscami najbliższych biegów. Jak narazie na horyzoncie VI Adamowska Dziesiątka. Trasa płaska ale 4 kółka co mnie zawsze irytuje. Jak kto woli. Ja w imieniu Pawła Młodzikowskiego zapraszam na 19.10.2014 koło Łukowa http://kbvmax.pl/?page_id=193  a dlatego,że jest tam fajny klimat i zawsze spotyka się sporo znajomych biegaczy. Jak co roku odbywa się rywalizacja drużynowa któa dodaje smaczku zawodom.

       W tych rozmyślaniach minąłem 5 i 6 km. Juz zbiegam z piaszczystej drogi na bardziej utwardzoną i mknę do końca. 7,5km do dystans który ostatnimi czasy polubiłem hehe. Wbijam sie w rytm i co drugi dzień już biegam.

niedziela, 5 października 2014



Polecane biegi w najbliższym czasie w okolicy i nie tylko
05.10.2014r.


    1.      City Trail 11.10.2014 5km Lublin

2.      XV Bieg Sobiborski 12.10.2014 12 Km Sobibór -Włodawa

3.      II Półmaraton do Ciebie Matko Biegnę 12,10,2014 http://polmaraton.gok-koroszczyn.pl/news.php


5.      III BIEG CHĘĆ NA PIĘĆ 19.10.2014 Lublin 5 km
http://maraton.lublin.eu/pl/

6.      Puławskie Biegi Jesienne Puławy 19.10.2014
7. II Rzeszowski Maraton 19.101.2014 http://sts-timing.pl/rzeszowskimaraton/index2.php

8.      VI Adamowska Dziesiątka 19.10.2014 Adamów k. Łukowa http://kbvmax.pl/?page_id=193 


9.      XXII łukowskie Uliczne Biegi Niepodległości 5km Łuków 11.11.2014

10.      City Trail Lublin 15.11.2014 Lublin 5km

11.  II DYCHA DO MARATONU 25.11.2014 Lublin 10 km

12.  City Trail 13.12.2014 Lublin 5km

Próba przyspieszenia
02.10.2014r.



                Minęło kilka dobrych dni zanim udało się pobiegać na spokojnie. Rozciąganie to podstawa zawsze kilka a nawet kilkanaście minut dobrze robi. Jest coraz chłodniej więc i już bluza się przydaje. Postanowiłem zabrać zegarek. Pierwszy kilometr na rozgrzewkę 4:40 potem spokojnie 1,5km po asfalcie i wbiegam w polną piaszczysta drogę. Trzymam w okolicach 5:10 i jest to lekkie tempo. Nie odczuwam zmęczenia. Przymierzam się aby pobiec może 15 km ale jakoś nie odczuwam większej chęci. Dano nie wybrałem się na ponad godzinne wybieganie. Cóż to kwestia zmobilizowania się. 

                   Wracając do treningu biegnąc nakręciłem się aby ostatni kilometr zrobić poniżej 4. Tak głowa chce bardziej niż nogi. Ledwo ledwo 4:02 i zmęczyłem się. Odczułem ten kilometr. Co tu mówić ciężko bez treningów regularnych. Na tempo jeszcze za wcześnie.
Ponownie zakończyłem7,5km pętlę. Jeszcze z raz lub 2 taki dystans i zacznę już robić dwucyfrowe kilometraże.

środa, 1 października 2014

Dycha pękła
26.09.2014r.

             Jestem, jestem i dbam o kondycję. 26 września wyruszyłem na trening  który miał być dychą. Rozgrzewka, rozciąganie w drogę na Łomazy. Postanowiłem trochę po asfalcie pobiec. Zaaplikowałem mp3 i zacząłem jak na rozgrzewce spokojnie. Z każdym kilometrem czułem swobodę w biegu. Wydawało mi się że jestem kanarkiem wypuszczonym z klatki. Taka wolność w przestrzeni. Po 5 km nawrót. Tempa nie forsowałem w granicach 5:10 na moje odczucie. Przebiegłem 10 km bez jakiś problemów. 

              Teraz chcę przetestować się. Będę gimnastykował się i trochę truchtał bez liczenia km. Dopiero za kilka dni spróbuję zrobić może  więcej km. Chciałbym już jakąś wycieczkę biegową zrobić. Już nachodzą myśli aby gdzieś wystartować. Pod uwagę biorę jedynie 10 km nie więcej. Pomyślę aby w październiku zapisać się na bieg. Jesień w pełni i jest chłodniej ale biega się zdecydowanie lepiej niż latem. Po odpoczynku nabrałem sił, chęci do biegania na długi czas.

wtorek, 23 września 2014

Poranne truchtanie
24.09.2014r.

    Jak poszło drugi raz to będę biegał. Dzisiaj wstałem skoro świt i porozciągałem się. Bez śniadania lekko sobie potruchtałem przy wstającym słońcu. Ponownie kółko 7,5km ale biegło mi się super. Już się nakręcam aby na kolejnym treningu zrobić 10 km. Planu jako takiego nie mam. Minęło mnie kilka fajnych imprez biegowych ale brak w nich udziału i odpoczynek daje jeszcze więcej motywacji do treningu. Myślę, aby treningowo narazie tylko truchtać bez mierzenia czasu, a może za kilka dni ustalić sobie jakiś cel. Dzięki porannemu bieganiu mam dużo energii na cały dzień. Piękne słonce i złota polska jesień która już powoli się rozpoczyna czyni trening jeszcze fajniejszym. 
 
         Kto może to zapraszam w sobotę 27.09.2014r. w imieniu Klubu Biegacza Biała Biega i Partnerów na test Cooper do Białej Podlaskiej. Tutaj link http://www.bialabiega.pl/view/133,zapraszamy-na-test-coopera-27-09-2014 i więcej informacji polecam.
Koniec odpoczynku, czas na rozruch
22.09.2014r.


Z rana porozciągałem się i ruszyłem w lekkim truchcie na znajomą pętlę. Oj dawno nie biegłem. To już blisko miesiąc. Urlop mija i wszelkie sprawy już za mną a następne przede mną. Teraz należy zadbać trochę o sport. Już wystarczy odpoczynku. Jednak zaczynam wracać stopniowo od początku. Jakiś start może w październiku się uda ale na dychę. Maratonu i półmaratonu już w tym roku nie ruszam. Przebiegłem 7,5km bez zadyszki spokojnie, lekko i z przemyśleniami. Kolejny trening w środę i też z rana planuję. Jak starty i bieganie u Czytelników bloga? Może niektórzy pomyśleli, że rzuciłem bieganie?Nic z tych rzeczy. Chciałem porządnie odpocząć. Widok biegaczy gdzie bym nie był zawsze mnie podnosił.

poniedziałek, 1 września 2014

Ruszyłem, czyli IV Bieg Międzyrzecki Jeziorek
01.09.2014



        Na bieg do Międzyrzeca Podlaskiego wybrałem się po raz kolejny. Na miejscu szybkie przebranie się i rozgrzewka. Momentami zastanawiałem się jak to się robi hehe. Po około 10 minutach byłem gotowy. Na starcie koło 100 zawodników. Usadowiłem się w końcówce. Tak borze się bieganie mijając kolejnych zawodników. Taki efekt psychologiczny. Ruszam bardzo zachowawczo bez muzyki i zegarka. Nie wiem jak pójdzie ale zakładam najgorszy scenariusz koło 50 minut. Po kilometrze mniej więcej dobiegam do Krzyśka Bielaka. Rozmawiamy trochę. On przyspiesza ja pozostaję w swoim tempie jakimś 4:50. Już po 2 km czuję, że chce mi się biec a po trzecim postanawiam złapać rytm przyspieszając do 4:30 miej więcej. Kolejne kilometry mijają z grupki zawodników rozciągają się a przede mną jest ta trójka

                             foto  http://podlasiesiedzieje.pl


Teren jest pofalowany licznymi zmianami nawierzchni od piachu po asfalt i kostkę. Punkty z wodą co 2,5km. Pogoda jest dobra bo nie pada i tez nie grzeje. Po 5km już biegnę sam i wypatruję do kogo się dołączyć. Na 5 czas 21:40  i to zapowiada dobry ten końcowy w granicach 43:40 ale przyspieszę pod koniec

Na trasie foto ROCK ANDY

 Dobiegam do Kasi Pajdosz i postanawiam biec za nią trzymać się jej tempa. Udało się tak przez jakieś 3,5 km. Na 8 km a raczej w jego połowie postanawiam przyspieszyć i na asfalcie delikatnie to robię. Na prostej na kostce jeszcze bardziej i biegnę już ostatni km sam. Nie szarpię. Czuję ze gdzię biegnę 4:00/km Do mety dobiegam bez szaleństwa zajmując 22 miejsce z czasem 43:02. Jestem zadowolony z takiego wyniku. Poszło dobrze. Wygrał Paweł Młodzikowski V-Max Adamów czas 33:13. Miejsce 47 zajął Tomasz Kowalewski ze Studzianki, który pobił życiówkę 48:43

                            foto  http://podlasiesiedzieje.pl

. W zawodach pobiegło 91 osób. Wyniki tutaj: http://pulsarsport.pl/upload/Open1_30.08.2014.pdf
            Organizacja bardzo dobra i serdeczna atmosfera wszak większość to stali bywalcy biegów w okolicy. Byniu i jego ekipa zrobiła porządne zawody biegowe i NW.  Stworzyła się taka już mała biegowa rodzina. Teraz odpocznę z 2-3 dni potem poranne rozciągania i ćwiczenia oraz lekkie rozbiegania w tygodniu planuję.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Biegam w Studziance ...nadal tylko w tytule bloga
25.08.2014r.


Ciągle stoję w miejscu. Nie biegam już 3 tygodnie i ciężko  mi się zebrać do treningu. Przyczyn jest kilka. Cóż czekam na dogodny moment aby wyruszyć w trasę.
Zna ktoś receptę jak po takim czasie rozpocząć od nowa przygodę z bieganiem. Chce mi się ale z drugiej strony nie mogę się przełamać.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

I nie biegam
18.09.2014r.

W minionym tygodniu także nie zrobiłem treningu biegowego. Jedynie pograłem w piłkę. Oj nogi bolały po kopance. W weekend wybrałem się na rower.  Ponad 20 km zrobiłem i tyle z mojej aktywności. W tym tygodniu czuję, że wrócę do treningów....

niedziela, 10 sierpnia 2014

Po Kodniu i dalej nic
10.08.2014

Zrobiłem trening 7,5km 3 dni po Kodniu w tempie 6;00/km i dalej nie trenuję. Upał mnie wykańcza i nie mam chęci na bieganie.........

wtorek, 5 sierpnia 2014

Piekielna Kodeńska Piętnastka
02.08.2014r.
foto Asia Krywczuk, Mirek Węda i Paweł Pakuła

Po raz 15 odbył się w Kodniu Bieg Sapiehów, którego inicjatorem był kiedyś maratończyk Jan Kulbaczyński. Jechaliśmy do Kodnia z Asią, Tomkiem Kowalewskim, tatą i bratem Mirkiem bo reszta się wykruszyła. Spodziewaliśmy się że jak co roku, że to będzie męczarnia. Przybyliśmy półtorej godziny wcześniej. Kolejek w Biurze Zawodów nie było. Potwierdzenie opłaty na kwicie z dawnych czasów a jakże było

Spotkaliśmy znajomych biegaczy.  Połaziliśmy po Kodniu






Rozgrzewka do startu. Moją bronią miął być masaż nóg i pleców maścią chłodzącą. To było dobre posunięcie. Zabrałem pas z bidonem i własnym izotonikiem. 
O 13godz.  ksiądz pokropił kropidłem


















i ruszyliśmy. Mój start był bardzo spokojny. Nie wydarłem tylko tuptałem sobie lekko. Zakładałem dobiec w 1:15 a jak się uda pociągnąć do max 1:12. Zawodnicy, którzy biegli mniej więcej wiedziałem kto jak biegnie a i zegarka nie miałem. Chciałem sprawdzić się na wyczucie. 
 












Dwie pętle w słońcu w samym Kodniu i tutaj po 1 km myślę koło 5:40 pytam jednego z biegaczy 5:37 i tak wybiegliśmy z miasta Sapiehów.
Teraz powoli grupa zaczynała  się rozciągać a wystartowało 170 zawodników i zawodniczek. Po drugim km dogoniła mnie na rowerze Marta koleżanka z Klubu Biegacza i tak sobie rozmawialiśmy mijając kolejnych zawodników. Nieznacznie przy jej towarzystwie przyspieszyłem jakieś kilka sekund. Piłem co km. Potem na 5 km pytając o czas usłyszałem 26 z kawałkiem a więc powoli się rozkręcałem. Asfalt był nagrzany konkretnie. W paru punktach stali strażacy i leli wodę co na kilka minut przynosiło ochłodzenie. Punktów z wodą do picia było mniej niż rok temu. Ratowałem się swoim izotonikiem. Za jakiś czas już po nawrocie nacierała czołówka. Zawodnicy z naprzeciwka wyzwolili we mnie już chęć przyspieszenia. Dotrwałem w tempie jakimś 5:10  ten kilometr do nawrotu i potem przyspieszyłem. 
             Do 10 km doganiałem kolejnych by zbliżyć się do małej grupki. Szukałem kogoś kto ze mną się zabierze. Po 11 km odstawiam grupkę i przyciskam. Teraz około 4 km do mety to czas na gonienie. W samotności dostrzegłem w oddali zawodniczkę którą obrałem za punkt. Jeszcze jeden z zawodników załapał się ze mną ale jak mu powiedziałem ze hen tam daleko jest obiekt który gonie to stwierdził, że odpuszcza moje tempo.
Zmęczenia nie odczuwałem tylko oddychać nie było bardzo jak czym. Powietrze które się łykało było tragiczne. Na jednym z punktów wodnych dostałem tak wodą z węża w brzuch aż mnie cofnęło. Buty zalane spodenki przemoczone a koszulka ciężka. 
Jednak szybko wyschło. Kilometr przed metą jeszcze przyspieszyłem do jakiś 4:30 i wyrzuciłem koszulkę oraz pas z bidonem. Na metę wbiegłem sam spokojnie kontrolując tempo. Moja uwagę przykuła Pani,starsza babcia która z kwiatami w dłoni dopingowała i krzyczała "Niech żyje sport".

Doping również był i na mecie. Nie padłem zmęczony spokojnie odebrałem medal i udzieliłem wywiadu dla TVP
Potem potruchtałem pozostawione rzeczy i podziękowałem starszej Pani za wsparcie. Pobiegłem dobrze i z rozsądkiem czas 1:12:17 nie powala ale jest moim 2 w tym biegu. Co ważne nie odczułem jak większość biegaczy aż takiego upodlenia trasą. Masaż maścią chłodząca był bardzo pomocny a i  swój izotonik pomógł mi. Fakt pas z bidonem trochę mnie obciążał ale jakoś poszło.  To zapewne efekt odpoczynku i roztrenowania spowodował,że miałem siły i chęci do biegania.

          Tak na dobra sprawę to pobiegłem 10 km bo te pierwsze pięć to się ociągałem. Miałem trochę żal że za mało wody do picia było na trasie tzn. punktów. Niby kurtyny wodne trochę pomagały ale woda do picia to zawsze woda. Cóż głos jednego z wielu nie ma przebicia takie moje zdanie. Znam ból organizowania biegu.  Szkoda też, że nie było Jana Kulbaczyńskiego bez którego nie było by tylu edycji biegu Sapiehów ale to nie moja sprawa
Następnie  był obiad, pyszne lody i dekoracja. Wygrał Bogusław Andrzejuk z klubu „Pędziwiatr Białystok” z czasem 49:49, a najlepszy z Naszych Paweł Pakuła z Wisznic był 7 59:36 Wśród Pań bezapelacyjnie Pani Iza Trzaskalska z Terespola 00:59:54 wyniki tutaj: http://timepro.pl/wyniki/2014/koden2014.pdf
 Drugi ze Studzianki Tomek Kowalewski z czasem 1:32:07 zajął 132 miejsce.

          Co dalej nie wiem może jakiś trening zrobię w 2-3 dni po Kodniu i nie planuję bardzo startów chyba,że w końcu sierpnia do zaprzyjaźnionego Międzyrzeca pojadę na Bieg Jeziorek który polecam:http://bieganiemiedzyrzecpodlaski.blogspot.com/p/ii-bieg-miedzyrzeckich-jeziorek.html

piątek, 1 sierpnia 2014

Pierwszy dobry trening po przerwie
31.07.2014r.

Nareszcie rozciągnąłem się jak należy. Zabrałem bidon z zimnym piciem i podarłem w upale bez koszulki na gorący piach. Było o niebo lepiej. Wyruszyłem wprawdzie wolno ale z każdym kilometrem mimo upału chciało mi się biec i 7,5km przeleciałem średnio poniżej 5 minut/km co jest pierwszy raz ponad miesiąca od półmaratonuw  Adamowie w takim tempie. 

         Jednak startuję w Kodniu jutro namyśliłem się i pobiegnę tak na 1:15 może 1:12 ale ze spokojnym startem, bardzo spokojnym i jak się uda i nie powróci ból kolana. Zobaczymy jaki będzie upał, bo wg prognoz 36 i będzie smażyć. Będzie powtórka z warunkami z pierwszego maratonu lubelskiego z 2013  roku.
Ruszyłem
29.07.2014r.

W 34 stopniowym upale ruszyłem nareszcie w trasę po gorącym asfalcie. Sił i mobilizacji starczyło mi na 13 km a zakładałem 14km. Mam nadzieję, że to początek i nakręcę się na sobotę do Kodnia bo zapisałem się ale o starcie jakoś nie chcę myśleć. Miałem olać ten bieg i już tam nie startować bo jest piekielnie ciężko te 15km biec.