sobota, 29 listopada 2014

Bieg przez 4 miejscowości
27.11.2014r.


     W czwartkowy wieczór wybrałem się na wycieczkę biegową, Temperatura poniżej zera i do tego wiało. Zebrałem się w końcu na wybieganie. Do ubrania termoaktywnego dorzuciłem bluzę dresową i zabieram latarkę oraz narzutkę odblaskową. Wyruszyłem ze Studzianki polną drogą w kierunku Dokudowa. Po kilometrze 5:18 to tak nawet spokojnie, Wbiegam w Dokudowie na asfalt. Teraz kilkanaście kilometrów po szosie ale w większości oświetlonej. Kilometry mijają szybko, Na pomiarze po 5km 26:26 więc nie jest za szybko. Przebiegam przez Ortel Książęcy. Już po 7 km czuję jak jest ciepło. W Ortelu Królewskim trochę przyspieszam. Mimo wieczorowej pory to ruch pojazdów jest spory. Zmusza mnie to do zbiegania co jakiś cza na pobocze. Kierowcy przy wymijaniu denerwują się i trąbią bo zapewne ich to razi ze w takie zimno ktoś zajmuje im kawałek drogi urządzając biegi
 
       Na 10 km mam 52:16 i taki sobie rezultat ale to trening. Czas nie gra jednak tutaj roli ważny jest sam trening teraz dla mnie. Nauczyłem się sprawdzania czasów oj taki nawyk. Dalej przebiegam przez Ortel Królewski mając za sobą 12 km. W Studziance jeszcze wychodzi mi 2 km i kończę na 14 km. Czuję się świetnie. Ten trening był rześki i dobry dla organizm. W chłodzie biega się dobrze i to wpływa na lepsze funkcjonowanie organizmu.

środa, 19 listopada 2014

Odzyskałem stabilizację biegową
19.11.2014r. 


         W środowy wieczór postanowiłem trochę pobiegać. Mimo niesprzyjającej aury zaryzykowałem zrobić kilkanaście kilometrów. Rozgrzewka, cieplejsze ubranie, narzutka, latarka i w drogę. Bez szarpania pierwszy kilometr bardzo wolno. Wiatr lekko powiewa, a bijące od wioski latarnie rozjaśniają mi drogę. Mijam kałuże i miejscami zabłocone miejsca. Wbiegam na asfalt i kieruję się na Ortel Królewski. Tutaj nie rozpędzam się za bardzo. Swoim tempem zmierzam do przodu. Przede mną ponad godzina biegu a więc czas na rozmyślania i analizy różnych spraw. To jest dobre w treningu,że zostawiam komórkę, laptop czyli wszelkie wynalazki techniczne i mogę sobie pomedytować w biegu. Forma relaksu połączona z aktywnością daje mi spokój ducha. Takie wybieganie daje mi możliwość sprawdzenia swoich sił a także powera do funkcjonowania. 

    Nie wiem kiedy a znalazłem się w Ortelu Królewskim. Droga ładnie oświetlona i mknę nabierając prędkości. Zabrzmiało jakbym leciał odrzutowcem a tutaj tylko biegnę i to lekko. Podłoże po którym stawiam kroki to asflat. Cóż dla nóg nie jest to wymarzona nawierzchnia ale jest oświetlenie.
Kolejne kilometry mijają bardzo szybko. Na 5 km 28 minut nie ważny tutaj czas a bardziej statystyka.

          Dobiegam do popularnych krzyżówek i mam za sobą 6,5km. Teraz robię nawrót i zawracam. Ostatecznie w 1 godzinę 13 minut zrobiłem ponad 13km. To od ponad miesiąca pierwsze takie wybieganie.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Niedzielny trening
16.11.2014r.


Biegam dalej ale nie widzę horyzontu swoich startów. Jakoś więcej 
spełnienia dają mi treningi niż starty. Notabene dawno już nie startowałem od końca sierpnia.


Wczesnym rankiem porządna rozgrzewka, ciepły ubiór i ruszam w trasę. Wieje dosyć mocno to zaczynam spokojnie. Pierwszy kilometr to taki na dobry rozruch i wbiegam na asfalt. Tutaj mam wiatr w plecy i dodaje mi to rozpędu. Biegnę w kierunku Łomaz. Mijają mnie samochody i to powoduje,że zwiększam czujność. Przemierzam kolejne kilometry z radością i satysfakcją. Czuję swobodę pośród przestrzeni rzeki Zielawy. Na prostej w kierunku Łomaz jeszcze bardziej przyspieszam. Po 5km mam niezły czas 24:31 jak na trening dobrze. Robię nawrót i mam wiatr w twarz. Teraz wolniej zdecydowanie już mi idzie.

7,8 i 9 km w pociecz czoła i odczuwam zadyszkę. Nieregularne treningi robią swoje. Cóż 10 km przyspieszam aby Dyszkę mieć w 50:10. Na koniec rozciąganie i pompki.

wtorek, 11 listopada 2014

Trening z samego rana
12.11.2014r.

       Biegam trenuję nadal i nie odpuściłem. Po prostu teraz inne istotne rzeczy mnie pochłaniają i nie piszę często. Zatem z rana zerwałem się po weekendzie na równe nogi. Robię rozgrzewkę i rozciągam się. Wskakuję w ciuchy biegowe. Zabieram narzutkę odblaskową bo o 6 rano jest jeszcze ciemno. 

    Wyruszam na pierwszy kilometr. Kieruję się na swoje ulubione kółko w Studziance. Początek stabilnie po polnej drodze lekko ubłoconej. Następnie już 1,5km asfaltu trochę podkręcam tempo. Zaczynam układać w głowie plan dnia i sprawy do załatwienia. Nie wiem kiedy a mijam 3 i 4 km. Poranny trening daje orgazmowi oczyszczenie i świeżość myślenia. Kilka kilometrów na czczo postawia mnie zdecydowanie na nogi. Zerkam na czas i po 5 km mam 24:53 więc gonię poniżej 5/km. Delektuję się listopadową scenerią Studzianki. 7,5km jakie przebiegłem zleciało w 37:02. Ostatni kilometr rzecz jasna przyspieszyłem mocniej. Teraz jeszcze rozciąganie i można stawić czoło codzienności.

wtorek, 4 listopada 2014

Spokojny trening
03.11.2014




       Kilka dni bolało mnie kolano. Zastosowałem dawną metodę jak boli kolano to tydzień przerwy od biegania i poskutkowało. Gdy rozciągałem się przed biegiem już wiedziałem, że jest dobrze. Ruszyłem, już po zmroku aby rozruszać się i trochę potruchtać. Z truchtu po kilometrze przeszedłem już do szybszego biegu. Z kilometra na kilometr było lepiej. 
 
     Na po czwartym zapałem właściwy spokojny rytm. Nie przemęczyłem się za bardzo i zrobiłem 7,5km w 42 minuty. Teraz czas na jakiś dłuższy dystans zdecydowanie powyżej 10 km

środa, 22 października 2014

Plany i trening
22.10.2014r.


     Po przerwie spowodowanej różnymi perturbacjami zdrowotnymi wracam do biegania. Od razu ustalam sobie ambitny plan treningowy. Ruszam z przygotowaniami do maratonu Zahorów – Kodeń który odbędzie się w końcu marca 2015 . To jedyny maraton w regionie. Niecałe pół roku do zawodów.  Podchodzę do kolejnego wyzwania. Chcę się dobrze przygotować, bo będzie to mój 5 maraton. Rozpoczynam 20 tygodniowy plan przygotowań.


   Trening zaczynam od rozciągania się i gimnastykowania. Jest już chłodno więc zakładam dres i rękawiczki. Do tego słuchawki mp3 i w drogę. Dzisiaj w planie dyszka na delikatnym tempie tzn. w okolicy 5:20 jak dam radę i nie będę gnał. Zabieram też stoper do kontroli czasu co 1km. Zabieram też kamizelkę odblaskową bo jak będę wracał do już widoczność stanie się ograniczona. Wybiegam polną drogą i pierwszy kilometr z wielką radością przemierzam. Potem na asfalt w kierunku Łomaz. Raz poboczem raz asfaltem i w rytmie muzyki lekko biegnę. Czuję spokój i mam czas na przemyślenia. Jest ich dużo i to właśnie lubię w bieganie. Nie tylko można się ścigać ale także medytować. 2i 3 km wg planu po 5:05. Czuję ze wiatr mam w plecy. Za mostem biegnie się jeszcze lepiej. Ruch o tej porze jest całkiem spory i co raz przez ramię zerkam do tyłu. W czasie jesiennym czujność musi być wzmożona. 

    Na 5km koło cmentarza w Łomazach nawrót i jest ten wiatr w twarz. Potrzebuję jakieś 500 metrów aby przyzwyczaić się do większego wysiłku. Przejeżdżające samochody migają światłami lub trąbią. Fajne uczucie jak ludzie rozpoznają i reagują. Teraz nie widuję zbyt wielu biegaczy jak wiosną czy latem.  Po 8 km czuję już ile sił włożyłem w ten trening.  Zapada zmrok ale do końca już 2 km, które w jednym tempie przebiegam. 10 km w 51:05. Dobrze mi ten bieg zrobił. Czuje się zdecydowanie lepiej i trochę odreagowałem. Można wracać po rozciąganiu do codziennych spraw.

czwartek, 16 października 2014

Oblany sprawdzian przed zawodami
16.10.2014r.


Postanowiłem sprawdzić się przed startem w VI Adamowskiej Dyszce. Jak zawsze rozgrzewka i wskok w ubranie biegowe. Nadal biegam w spodenkach i koszulce, nie jest jeszcze tak zimno. Startuję bez napinania się ale mierzę aby przebiec dychę tak w 45 minut. Po 1 km już czuję, że będzie trudno. 2 km to po asfalcie wychodzi całkiem całkiem. Niestety alej po piachach już nie. 3 km ledwo poniżej 5 minut. Próbuję rozkręcić się ale jestem jakiś zamulony. To chyba samotne bieganie tak powoduj, bo nie czuje ducha rywalizacji . Na piątkę wyciągnąłem jedynie 24:39. 

Nie zabrałem picia i to tez ma swoje odzwierciedlenie. Po prostu nie daję rady. Zaczyna padać deszcz i tu kończy się mi trening wracam o domu po kółku 7,5km. Wyszło 36:54 a planowałem w 34 co najmniej.  Tak więc na 2+ wyszedł ten sprawdzian.


Jadę do Adamowa z przekonaniem, że jednak będzie lepiej i pobiegnę poniżej 45. Od ostatniego startu minęło 6 tygodni. Chyba zapomniałem, już jak to jest się ścigać. W Adamowie biega mi się ciężko bo są 4 kółka. Nie wiem jak będzie tym razem ale zapewne trasa ta sama płaska. Podoba mi się tam jednak organziacja i atmosfera. Tak było rok temu http://biegamwstudziance.blogspot.com/2013/09/dycha-w-adamowie-przed-maratonem-w.html
Blisko 15-tki
13.10.2014r.


      Poniedziałek 13-go był dla mnie dniem sprawdzenia się na dystansie ponad 10 km. Dawno dawno nie zrobiłem 15tki. Rozgrzewałem się krótko i ruszyłem drogę. Początek stonowany i bez pośpiechu. Tym razem zabrałem picie aby nie było problemów. Pierwsze kilometry ponad 5:00/km. Przez jakieś 5 km biegłem w miarę równo. Potem trochę przyspieszyłem na polnych drogach gdzie więcej piachu. było to przyspieszenie jakiś 10 s na km. Na 10 km zmieściłem się poniżej 50 minut. 

        Co 2 km uzupełniałem płyny i tak z polnej drogi zbiegłem na szos. Tutaj 2 km szybciej zdecydowanie wyszło. Ostatni kilometr już na schłodzenie. Razem wyszło 14,68km. To był pierwszy taki dystans od czasu biegu Sapiehów na początku sierpnia. Oj ciężko i w nogach odczułem. Na dobre mi to wyjdzie.

poniedziałek, 13 października 2014

Rowerowy trening
11.10.2014r.









        Kolejny trening tym razem rowerowy. Dla dla urozmaicenia postanowiłem trochę pokręcić. Oj dawno nie jeździłem rowerem. Po zrobieniu prawie 25 km było ciężko chodzić. Od czasu do czasu można ale w poniedziałek wracam do biegania może trochę dłuższego wreszcie.

czwartek, 9 października 2014

Dycha popołudniowa
09.10.2014r.


         W słoneczne popołudnie wybrałem się z zamiarem pobiegnięcia dychy poniżej 50 minut. Po rozgrzewce łyknąłem tylko trochę wody i w drogę. Oczywiście skoro sprawdzian to zabrałem stoper. Pierwszy kilometr w 5;10 dalej drugi parę sekund po asfalcie to i szybciej. Na 3 km zacząłem odczuwać pragnienie picia. I teraz zaczęło się. Brak nawodnienia. Niby na 10 km to wydaje się ze wytrzymam ale jednak. Zwolniłem krok i starałem się tylko oblizywać. W gardle już zaschło. Na 5km w normie ale pragnienie dalej nie ustępowało. Biegłem teraz już trochę na aferę. Wydawało mi się,że słońce tak nie pali a jednak pomyliłem się. Szybsze tempo odbiło się po kilku kilometrach. Postanowiłem nie rezygnować i dociągnąć do końca. Nawet na ostatnich dwóch nieznacznie przyspieszyłem.
            Ogółem 10,35km w czasie 50:58 zszedłem poniżej 5minut na kilometr.

środa, 8 października 2014

Człapanie
07.10.2014r.


            Już wbijam się w treningi co drugi dzień. Stale robię 7,5km tą pętlę częściowo po piachu. Na kolejny wybiorę trochę zmodyfikowaną trasą dla urozmaicenia. Nie czuję jakoś chęci ścigania się. Na zawody chce mi się jechać nie ze względu na sprawdzenie formy (ba, formy której nie ma) tylko dla atmosfery i spotkania znajomych biegaczy. Jakoś nie mam chęci na śrubowanie tempa ale tylko na spokojny bieg.   

           Tym razem wiatr mi przeszkadzał, wiało i zapadający zmrok nie ułatwiał przemierzania kilometrów. Cóż w granicach 40 minut zrobiłem 7,5km. Było to bardziej człapanie niż beg ale ważne,że wracam do regularnych treningów. Wszystko kwestia miesiąca i będę we właściwym rytmie biegał.

wtorek, 7 października 2014

Poranny niedzielny bieg
05.10.2014r.

       Bez problemu wstałem w niedzielny poranek na trening. Rozgrzewka i ruszam po znanej pętli. Nie zabrałem tym razem zegarka. To ma być luźny bieg, bez mierzenia czasu. Słonce które się pojawiło zapowiada ciepły dzień. Przebieram nogami tak jak na rozgrzewce. Nie śpieszę się. delektuję się tym wolnym czasem na powietrzu wśród przyrody.
          Mam możliwość przemyślenia jakże istotnych w ostatnim czasie kwestii i poukładania sobie. Nie spostrzegłem się kiedy a zrobiłem 4km. Myślę o starcie i chyba będzie to dycha w Adamowie. Poniżej jest post terminami i miejscami najbliższych biegów. Jak narazie na horyzoncie VI Adamowska Dziesiątka. Trasa płaska ale 4 kółka co mnie zawsze irytuje. Jak kto woli. Ja w imieniu Pawła Młodzikowskiego zapraszam na 19.10.2014 koło Łukowa http://kbvmax.pl/?page_id=193  a dlatego,że jest tam fajny klimat i zawsze spotyka się sporo znajomych biegaczy. Jak co roku odbywa się rywalizacja drużynowa któa dodaje smaczku zawodom.

       W tych rozmyślaniach minąłem 5 i 6 km. Juz zbiegam z piaszczystej drogi na bardziej utwardzoną i mknę do końca. 7,5km do dystans który ostatnimi czasy polubiłem hehe. Wbijam sie w rytm i co drugi dzień już biegam.

niedziela, 5 października 2014



Polecane biegi w najbliższym czasie w okolicy i nie tylko
05.10.2014r.


    1.      City Trail 11.10.2014 5km Lublin

2.      XV Bieg Sobiborski 12.10.2014 12 Km Sobibór -Włodawa

3.      II Półmaraton do Ciebie Matko Biegnę 12,10,2014 http://polmaraton.gok-koroszczyn.pl/news.php


5.      III BIEG CHĘĆ NA PIĘĆ 19.10.2014 Lublin 5 km
http://maraton.lublin.eu/pl/

6.      Puławskie Biegi Jesienne Puławy 19.10.2014
7. II Rzeszowski Maraton 19.101.2014 http://sts-timing.pl/rzeszowskimaraton/index2.php

8.      VI Adamowska Dziesiątka 19.10.2014 Adamów k. Łukowa http://kbvmax.pl/?page_id=193 


9.      XXII łukowskie Uliczne Biegi Niepodległości 5km Łuków 11.11.2014

10.      City Trail Lublin 15.11.2014 Lublin 5km

11.  II DYCHA DO MARATONU 25.11.2014 Lublin 10 km

12.  City Trail 13.12.2014 Lublin 5km

Próba przyspieszenia
02.10.2014r.



                Minęło kilka dobrych dni zanim udało się pobiegać na spokojnie. Rozciąganie to podstawa zawsze kilka a nawet kilkanaście minut dobrze robi. Jest coraz chłodniej więc i już bluza się przydaje. Postanowiłem zabrać zegarek. Pierwszy kilometr na rozgrzewkę 4:40 potem spokojnie 1,5km po asfalcie i wbiegam w polną piaszczysta drogę. Trzymam w okolicach 5:10 i jest to lekkie tempo. Nie odczuwam zmęczenia. Przymierzam się aby pobiec może 15 km ale jakoś nie odczuwam większej chęci. Dano nie wybrałem się na ponad godzinne wybieganie. Cóż to kwestia zmobilizowania się. 

                   Wracając do treningu biegnąc nakręciłem się aby ostatni kilometr zrobić poniżej 4. Tak głowa chce bardziej niż nogi. Ledwo ledwo 4:02 i zmęczyłem się. Odczułem ten kilometr. Co tu mówić ciężko bez treningów regularnych. Na tempo jeszcze za wcześnie.
Ponownie zakończyłem7,5km pętlę. Jeszcze z raz lub 2 taki dystans i zacznę już robić dwucyfrowe kilometraże.

środa, 1 października 2014

Dycha pękła
26.09.2014r.

             Jestem, jestem i dbam o kondycję. 26 września wyruszyłem na trening  który miał być dychą. Rozgrzewka, rozciąganie w drogę na Łomazy. Postanowiłem trochę po asfalcie pobiec. Zaaplikowałem mp3 i zacząłem jak na rozgrzewce spokojnie. Z każdym kilometrem czułem swobodę w biegu. Wydawało mi się że jestem kanarkiem wypuszczonym z klatki. Taka wolność w przestrzeni. Po 5 km nawrót. Tempa nie forsowałem w granicach 5:10 na moje odczucie. Przebiegłem 10 km bez jakiś problemów. 

              Teraz chcę przetestować się. Będę gimnastykował się i trochę truchtał bez liczenia km. Dopiero za kilka dni spróbuję zrobić może  więcej km. Chciałbym już jakąś wycieczkę biegową zrobić. Już nachodzą myśli aby gdzieś wystartować. Pod uwagę biorę jedynie 10 km nie więcej. Pomyślę aby w październiku zapisać się na bieg. Jesień w pełni i jest chłodniej ale biega się zdecydowanie lepiej niż latem. Po odpoczynku nabrałem sił, chęci do biegania na długi czas.

wtorek, 23 września 2014

Poranne truchtanie
24.09.2014r.

    Jak poszło drugi raz to będę biegał. Dzisiaj wstałem skoro świt i porozciągałem się. Bez śniadania lekko sobie potruchtałem przy wstającym słońcu. Ponownie kółko 7,5km ale biegło mi się super. Już się nakręcam aby na kolejnym treningu zrobić 10 km. Planu jako takiego nie mam. Minęło mnie kilka fajnych imprez biegowych ale brak w nich udziału i odpoczynek daje jeszcze więcej motywacji do treningu. Myślę, aby treningowo narazie tylko truchtać bez mierzenia czasu, a może za kilka dni ustalić sobie jakiś cel. Dzięki porannemu bieganiu mam dużo energii na cały dzień. Piękne słonce i złota polska jesień która już powoli się rozpoczyna czyni trening jeszcze fajniejszym. 
 
         Kto może to zapraszam w sobotę 27.09.2014r. w imieniu Klubu Biegacza Biała Biega i Partnerów na test Cooper do Białej Podlaskiej. Tutaj link http://www.bialabiega.pl/view/133,zapraszamy-na-test-coopera-27-09-2014 i więcej informacji polecam.
Koniec odpoczynku, czas na rozruch
22.09.2014r.


Z rana porozciągałem się i ruszyłem w lekkim truchcie na znajomą pętlę. Oj dawno nie biegłem. To już blisko miesiąc. Urlop mija i wszelkie sprawy już za mną a następne przede mną. Teraz należy zadbać trochę o sport. Już wystarczy odpoczynku. Jednak zaczynam wracać stopniowo od początku. Jakiś start może w październiku się uda ale na dychę. Maratonu i półmaratonu już w tym roku nie ruszam. Przebiegłem 7,5km bez zadyszki spokojnie, lekko i z przemyśleniami. Kolejny trening w środę i też z rana planuję. Jak starty i bieganie u Czytelników bloga? Może niektórzy pomyśleli, że rzuciłem bieganie?Nic z tych rzeczy. Chciałem porządnie odpocząć. Widok biegaczy gdzie bym nie był zawsze mnie podnosił.

poniedziałek, 1 września 2014

Ruszyłem, czyli IV Bieg Międzyrzecki Jeziorek
01.09.2014



        Na bieg do Międzyrzeca Podlaskiego wybrałem się po raz kolejny. Na miejscu szybkie przebranie się i rozgrzewka. Momentami zastanawiałem się jak to się robi hehe. Po około 10 minutach byłem gotowy. Na starcie koło 100 zawodników. Usadowiłem się w końcówce. Tak borze się bieganie mijając kolejnych zawodników. Taki efekt psychologiczny. Ruszam bardzo zachowawczo bez muzyki i zegarka. Nie wiem jak pójdzie ale zakładam najgorszy scenariusz koło 50 minut. Po kilometrze mniej więcej dobiegam do Krzyśka Bielaka. Rozmawiamy trochę. On przyspiesza ja pozostaję w swoim tempie jakimś 4:50. Już po 2 km czuję, że chce mi się biec a po trzecim postanawiam złapać rytm przyspieszając do 4:30 miej więcej. Kolejne kilometry mijają z grupki zawodników rozciągają się a przede mną jest ta trójka

                             foto  http://podlasiesiedzieje.pl


Teren jest pofalowany licznymi zmianami nawierzchni od piachu po asfalt i kostkę. Punkty z wodą co 2,5km. Pogoda jest dobra bo nie pada i tez nie grzeje. Po 5km już biegnę sam i wypatruję do kogo się dołączyć. Na 5 czas 21:40  i to zapowiada dobry ten końcowy w granicach 43:40 ale przyspieszę pod koniec

Na trasie foto ROCK ANDY

 Dobiegam do Kasi Pajdosz i postanawiam biec za nią trzymać się jej tempa. Udało się tak przez jakieś 3,5 km. Na 8 km a raczej w jego połowie postanawiam przyspieszyć i na asfalcie delikatnie to robię. Na prostej na kostce jeszcze bardziej i biegnę już ostatni km sam. Nie szarpię. Czuję ze gdzię biegnę 4:00/km Do mety dobiegam bez szaleństwa zajmując 22 miejsce z czasem 43:02. Jestem zadowolony z takiego wyniku. Poszło dobrze. Wygrał Paweł Młodzikowski V-Max Adamów czas 33:13. Miejsce 47 zajął Tomasz Kowalewski ze Studzianki, który pobił życiówkę 48:43

                            foto  http://podlasiesiedzieje.pl

. W zawodach pobiegło 91 osób. Wyniki tutaj: http://pulsarsport.pl/upload/Open1_30.08.2014.pdf
            Organizacja bardzo dobra i serdeczna atmosfera wszak większość to stali bywalcy biegów w okolicy. Byniu i jego ekipa zrobiła porządne zawody biegowe i NW.  Stworzyła się taka już mała biegowa rodzina. Teraz odpocznę z 2-3 dni potem poranne rozciągania i ćwiczenia oraz lekkie rozbiegania w tygodniu planuję.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Biegam w Studziance ...nadal tylko w tytule bloga
25.08.2014r.


Ciągle stoję w miejscu. Nie biegam już 3 tygodnie i ciężko  mi się zebrać do treningu. Przyczyn jest kilka. Cóż czekam na dogodny moment aby wyruszyć w trasę.
Zna ktoś receptę jak po takim czasie rozpocząć od nowa przygodę z bieganiem. Chce mi się ale z drugiej strony nie mogę się przełamać.